Praca w firmie Magnuso na samym początku była dla mnie jak spełnienie największych marzeń i byłam w szoku, że wybrali mnie do swojego zespołu. Pracowało mi się przez pierwszy rok naprawdę świetnie. Niestety życie to nie bajka, a ja szybko nauczyłam się tego właśnie na tym przykładzie. Zarząd lubuje się w zwolnieniach grupowych raz na rok/dwa lata i niestety to wydarzyło się po roku od mojego zatrudnienia. Wtedy trafiło niestety na mój zespół i poleciało dużo głów, krótko mówiąc, w zespole contentowym z 7 osób zrobiły się dwie (wyobraźmy sobie, jak dwie osoby mają ogarnąć obowiązki 7). Niestety proces ustalania i ucinania obowiązków ze strony osób, które miały nam w tym pomóc, nie był z żadnej strony profesjonalny i musiałyśmy same wypracować z moją koleżanką system, który pozwoliłby nam po prostu nie oszaleć. Było nam obiecywane, że zostaną ucięte obowiązki, że będziemy miały mniej do roboty - nieprawda, miałyśmy tylko więcej. Wszystkie zadania były przekazywane nam z najwyższym priorytetem, więc musiało być to na już teraz i mało kogo obchodziło, że mamy jeszcze swoje inne codzienne obowiązki. Już nie wspominając o tym, jak byłyśmy traktowane przez współpracowników. Zgłaszałyśmy wiele razy, że czujemy się traktowane jak głupie, młode dziewczyny, które nic nie wiedzą, niestety nic nie było z tym robione. Jeżeli nie chcesz nabawić się dużych problemów zdrowotnych, przewlekłego stresu, złego traktowania, to nie daj sobie zamydlić oczu “rodzinną atmosferą”. Mam nadzieję, że moje słowa sprawią, że zastanowisz się dwa razy przed wysłaniem tutaj CV. Owszem, w innym miejscu też tak może być, ale w Magnuso pracuje naprawdę mała garstka osób, nie będziesz tu tak anonimowy jak w większej firmie. Polecałabym pracę w miejscu, gdzie osób zatrudnionych jest więcej, niż 10, może przynajmniej w takim miejscu dostaniesz jakiekolwiek benefity, czy premie lub podwyżki - w Magnuso na to nie licz.