Ech18.04.2025 13:14
Kandydat
Chcę podzielić się swoją oceną i doświadczeniami, związanymi z rekrutacją na stanowisko Fullstack Developer. Firma w tym okresie zaczęła tworzyć w Poznaniu nowe (o ile nie pierwsze) zespoły zajmujące się rozwojem oprogramowania.
Oferta pracy była publikowana przez firmę zewnętrzną, a z jej ramienia desygnowana była osoba, która przeprowadziła wstępną, ok. 30-minutową rozmowę, a później - była osobą wspierającą proces. Podczas rozmowy padła informacja odnośnie pracy w modelu hybrydowym (3x w tygodniu w biurze w centrum Poznania), o poszukiwaniu osób na stanowiska seniorskie, a także wstępnie omówiono wynagrodzenie. Po rozmowie firma, znając oczekiwania finansowe, zdecydowała się kontynuować proces.
Z początku, po rozmowie z rekruterem, była mowa o dwóch kolejnych etapach. Pierwsza była z osobami pracującymi z SAP - miała ona na celu sprawdzenie kompatybilności z firmą, umiejętności miękkich oraz krótką weryfikację znajomości języka angielskiego. Ten etap trwał ok. godzinę i przebiegł w dobrej atmosferze. Po pozytywnym feedbacku miało dojść do rozmowy z menadżerem technicznym - początkowo planowano rozmowę w biurze, natomiast ostatecznie doszło do kontaktu zdalnego. Etap również trwał ok. godzinę, całkowicie po angielsku, a w jego trakcie nie padły żadne techniczne pytania - była to rozmowa o doświadczeniu, np. o mentoringu, rozwiązywaniu problemów, priorytetyzacji, itp. Też było OK.
Tu przejdę do głównej części, która rzutuje na ostateczną ocenę. Krótko przed rozmową z menadżerem technicznym, został przesłany mail z zaproszeniem do wzięcia udziału w sprawdzianie. Wcześniej nie było mowy o niczym takim. Dopiero ów menadżer potwierdził, że jest to nowość. Ponadto, sprawdzian miał odbyć się na platformie CoderByte, której wcześniej nie było dane mi używać. Mało tego - platforma szczyci się wykrywaniem kopiowania kodu, nawet naliczania liczby podejrzanych operacji, możliwą koniecznością włączenia kamery, etc., a do tego - sprawdzian był planowany na 3 godziny oraz miało obyć się bez korzystania z żadnych zewnętrznych źródeł, co w codziennej pracy nie ma racji bytu. Później poinformowano mnie, że takich restrykcji w tym teście nie ustawiono, a jedynym warunkiem było niekorzystanie z AI. Do tego, sprawdzian miał być "prosty" i trwać ok. godzinę.
W praktyce - było 12 pytań 1-krotnego wyboru (GIT, systemy rozproszone) oraz trzy zadania do wykonania. Mimo że w ostatnim czasie nie było mi dane pracować z systemami rozproszonymi (co moje CV klarownie ukazywało), sądzę, że nie poszło mi źle - "co nieco" było mi wiadomo. Co do zadań - o ile faktycznie zadania z Mongo i Reacta były proste (wystarczyło skorzystać z dokumentacji), o tyle o wiele gorzej było z zadaniem z Node'a, które było dość złożone i trochę zwodnicze. Ostatecznie udało mi się wykonać w całości dwa pierwsze zadania, a w ostatnim zabrakło mi dosłownie kilku minut. Można powiedzieć, że zadanie zostało wykonane w 95%. Zaznajomienie się z zadaniem, nieznanymi sobie bibliotekami, złożenie wszystkiego do kupy, przetestowanie oraz fakt, że trzeba było korzystać z nieznajomego środowiska, było pewnym wyzwaniem - nie było to zadanie banalne dla kogoś, kto nie miał wcześniej styczności ze wszystkimi bibliotekami. Pomijam fakt, że ze względu na długi czas trwania sprawdzianu, nie udało się uniknąć chwilowych przerw, chociażby na obowiązki domowe. Zakładam, że rzeczona godzina to wersja najbardziej optymistyczna z możliwych.
Mimo wcześniejszych dobrych feedbacków i ukończonego sprawdzianu w prawie 100% - kandydaturę rozpatrzono negatywnie. I uwaga - znając moje oczekiwania finansowe, zdecydowano się otworzyć proces, jak i ze względu na nie, postanowiono go zamknąć. Stwierdzono, że za te pieniądze to... nie. Bez żadnych negocjacji. Ciekawi mnie, co trzeba byłoby zrobić, aby to jednak było "to". A może w ogóle cała machina nie powinna zostać uruchomiona, skoro z góry było wiadomo, że zatrudnienie kogoś z takimi oczekiwaniami jest nieprawdopodobne. Jeżeli rozchodzi się o te 5% z zadania albo o pojedyncze pytania to sądzę, że jest to słabe, tym bardziej, że rozchodzi się o kwestie, z którymi można się nie zmagać w codziennej pracy. Jeżeli zaś nie polubił mnie menadżer - to informacja mogła przyjść znacznie szybciej, bez konieczności podchodzenia do testu. Jak dotąd również nie udzielono mi ostatecznych feedbacków.
Co może zostać wspomniane na plus to to, że faktycznie Sennheiser dostosowywał terminy i tryb rozmowy do moich potrzeb. Informacje o zakończeniu etapów - do czasu - były przekazywane dość szybko.
Podsumowując - zamiast 3 godzin, poświęconych zostało 6 godzin. Firma zapewne będzie szukać pracowników za mniejszą stawkę, a w najbliższym czasie będzie temu towarzyszyć chaos, w związku z nieustabilizowanym systemem zatrudniania nowych pracowników. Brak transparentności dot. modelu procesu, powód jego zamknięcia w moim przypadku, a także zmiana "zasad gry" w trakcie trwania rozmów, są niepoważne. Na minus również brak możliwości całkowitej pracy zdalnej.