K22.10.2025 00:15
Były pracownik
byłam pracownikiem tego miejsca przez 2 miesiące. Na początku obiecywano mi gruszki na wierzbie, ogromną bazę klientów oraz fajne wynagrodzenie.
W praktyce wyszło tak, że bazy klientów po prostu w tym miejscu nie ma. Wszyscy, łącznie z właścicielami, siedzą tak naprawdę cały dzień w salonie wrzucając story na instagram, bo pracy jako takiej tam nie ma. Wyszło równiez kilka mniejszych rzeczy, np to, że przez 2 miesiące pracy nosiłam ze sobą SWÓJ PRYWATNY dozownik na cleaner do paznokci, bo na wyposażeniu był jeden, a stylistki dwie (koszt takiego dozownika to max 10 zł), a przez miesiąc nosiłam także swój cleaner, bo szefowa „zamówi”. Braki w pilnikach jednorazowych, w kapturkach do opracowywania podeszwy, stanowisko do pedi w ogóle nie ma racji bytu, są do niego używane podpórki DO MANICURE zabierane na czas pedicure z biurek. Trochę obrzydliwe, można zdezynfekować, no ale ok.
No i chyba ostatnia, najgorsza kwestia- wynagrodzenie. Obiecywano mi 40% od obrotu, wspaniałe warunki. Zapomniano jednak mi wspomnieć, że nie jest to 40% od kwoty od usługi, tak jak jest to w każdym innym salonie. Od tej kwoty jaką płaci klientka najpierw odprowadzony jest podatek, a później od mojej prowizji odprowadzane są kolejne rzeczy. W praktyce pracując w tym miejscu, możemy liczyć na 25% na rękę. Co to oznacza? Jeśli jesteś stylistką i wykonasz usługę o wartości 200 zł, nie otrzymasz z tego 80 zł, jak, podkreślam, w większości miejsc (pracowałam już na takich warunkach i nie są one wyssane z palca), tylko 50 zł. W skali miesiąca ciężko jest o nawet najniższą krajową, o czym wiedzą doskonale i właściciele, i kilka osób które odeszło Z pracy jeszcze przed moim przyjściem.
Właściciele są cwani, wyrachowani i absolutnie nie znający się na biznesie. ODRADZAM.