Praca kierowcy to totalna porażka. Przychodzisz do pracy jako kierowca i nagle okazuje się ze 3/4 dnia robisz na produkcji przy mieleniu mięsa i sprzątaniu. Rzucają cie co chwile gdzie indziej, wracasz z trasy z ulicy i kroisz kurczaka, potem mopujesz, a potem znowu coś mielisz i nagle wszystko rzucasz co trzeba gdzies jechac. Na początku bez umowy, nikt nie mysli że sa maszyny czy ostre narzedzia i moze się coś stać. Kierowniczka wyzywa ludzi od de**li mimo ze sama nie umie niczego rozpalanowac, czasem po 5 razy ktos jedzie w to samo miejsce, cos pomiesza albo nie wypisze a potem zwala wine na kierowcow. Praca do 13 - zapomnij, czasem siedzisz do 15, czasem do 11, a czasem masz 3 dni wolnego bo nie ma co robic, nie wiesz ile zarobisz. Chłopaki mowil ze potrafi o 23 napisac ze jutro nie pracujesz. Wiekszego burdelu w zyciu nie widzialem, pracownicy spoko, ale zarzad dramat. Atmosfera masakra, wieczne dramaty, krzyki, obrazanie pracownikow, nastroje sie zmieniaja co chwile. W jednej sekundzie z toba zartuja za 5min wyzywaja a za kolejne 10min kierowniczka mowi do ciebie jak do uposledzonego dziecka "a ti ti cio by dziecko chcialo?" Omijac z daleka.