Jeśli widzicie tutaj jakiekolwiek pozytywne opinie jakby napisane przez Chat GPT to możecie ich nie czytać bo to same kłamstwa, pewnie sam szef kazał napisać tę opinię zęby jakkolwiek się wybielić.
Pracowałam w Wzrusza Toruń przez jakiś czas i szczerze to najgorsze miejsce w jakim pracowałam.
Nie pod względem samej pracy a warunków.
Praca jest bardzo w porządku, produkty są lekkie, nie jest to ciężka praca fizyczna. Jeśli ktoś lubi kontakt z klientem to nie mam nic przeciwko. Jest ładnie, czysto, miło. Produktów nie ma aż tak dużo, z łatwością można się wszystkiego nauczyć. Same obowiązki są okej. I tutaj koniec plusów.
Pan Maciej tzn właściciel obserwuje co się dzieje na kamerach przez większość czasu więc broń boże nie spójrz o 15 sekund za długo w telefon ani nie podrap się po (usunięte przez administratora)
Niestety ale nie ma tam nawet najniższej krajowej co jest nie zgodne z prawem ale właściciele mają znajomości w PIP i omijają ich kary. Na rozmowie kwalifikacyjnej zapewnianie że w firmie się dobrze zarabia, a tam nawet nie najniższa. Wstyd!
Pan właściciel myśli, że podawaniem komuś dłoni zapłaci im za rachunki.
Godziny pracy takie sobie, w zasadzie sa beznadziejne i nie przebywa się prawie w ogóle w domu. Niby 8-10h ale tak naprawdę nic się nie ma z życia. Na rozmowach zapewniają że minimum jeden weekend w miesiącu wolny ale co to jest jeden weekend? Koleżanki nie doczekały się wolnego weekendu od trzech miesięcy. Niedzielę i święta nie są dodatkowo płatne. O jakiejkolwiek premii zapomnij, może raz na święta i to rzędu 300-400zł. Na przerwę bardzo ciężko pójść, cud jak się w ogóle pójdzie. Nadgodziny raczej często. Niby masz grafik na cały miesiąc ale 50 zmian pomiędzy i nikogo nie interesuje że nie możesz przyjść. Pracownicy ciągle się zmieniają bo każdy o zdrowym rozsądku już na przestrzeni tygodnia jest w stanie dostrzec że w tej firmie źle się dzieje.
Szczerze nie sądziłam że w 2026 roku istnieją jeszcze miejsca z takimi warunkami pracy, gdzie zarabia się mniej niż ustawowo, nie doceniają cię kiedy przychodzisz w niedziele czy święta a każdy z nas ma rodzinę i chciałby spędzić czas w domu. Brak premii. Ogólnie to raczej przychodzi się tam charytatywnie niż żeby cokolwiek zarobić. Nadgodziny, problem z pójściem na przerwę czy pójściem do toalety. Gdybym była takim pracodawcom to szczerze byłoby mi wstyd. Choć pierniki bardzo dobre, to życzę tym państwo aby upadli. Bo klienci będą zawsze, ale jak się zrobi głośno o złym traktowaniu pracowników to sytuacja może się szybko obrócić.
Pracownicy chodzą po kątach z złymi minami, a wszyscy się boją odezwać bo wielkie oko patrzy.
Szczerze naprawdę szkoda gadać, gowno w złotym papierku. Nie pracowałam jeszcze w takim miejscu, gdzie aż tak źle traktuje się pracowników.