Cześć, kiedyś szukali kucharza lub kucharki na pełny etat. Oczekiwali doświadczenia w podobnej pracy. Dodatkowym plusem była kreatywność i pasja do gotowania. W zamian oferowali bezpłatne posiłki pracownicze i stałą pracę. Wypłaty można było dostawać nawet co tydzień.
Jak naprawdę wyglądały tu zarobki i warunki w kuchni? Czy faktycznie można było liczyć na elastyczność i pewność terminów wypłat? Jak ocenialiście atmosferę pracy i szefostwo?