Kaneonuskatew16.12.2024 23:53
Były pracownik
Na GoWorku niestety nie ma właściwego, obecnego Ancient Forge ale pozwolę zostawić sobie opinię tutaj, ponieważ dalej to ta sama nazwa i ta sama firma, zmieniła się jedynie podstawa prawna.
Na pozór mogłoby się wydawać, że AF to firma z dużymi ambicjami, profesjonalnym sznytem i faktycznym wachlarzem umiejętności, który pozwoli im rozwinąć skrzydła w przemyśle gier. Jednak to wszystko to płaszcz pozorów, który przykrywa bardzo smutną rzeczywistość.
Firma zwyczajnie nie funkcjonuje. Przepływ decyzji (kreatywnych, czasami technicznych) jest silnie uzależniony od dwóch założycieli, "middle management" nie istnieje i nie ma realnego wpływu na działanie poszczególnych działów. Podobnie jest z przepływem informacji, które potrafią wędrować między osobami dosyć losowo. "Brak crunchu" w praktyce to oczekiwane walenie nadgodzin by szalenie nadrabiać bardzo nieprzemyślane decyzje produkcyjne. Jak już jesteśmy na produkcji gier - ludzie na najwyższym szczeblu zwyczajnie nie wiedzą jak dobrze i skutecznie produkować gry, wprowadzają chaos i są bardzo oporni na zewnętrzne sugestie. W pewnym momencie firma przekroczyła 50 osób, a wciąż nie potrafiono wprowadzić jakichkolwiek procesów i ustandaryzowania chociażby kwestii HRowych. Dobrym przykładem jest chociażby norma na czekanie na podpisanie przedłużenia umowy dawno po jej wygaśnięciu. Jest to trochę typowa firma, która próbowała się zeskalować ale osobom u steru brakuje doświadczenia, umiejętności i wizji.
Tutaj można przejść do rdzenia problemu - "szefos". Spotkać tak niekompetentne osoby to rzadkość. Brak zainteresowania projektami oraz blokowanie kluczowych decyzji, by potem obwiniać pracowników za niepowodzenia i konieczność micromanagementu (check!). Brak stabilizacji finansowania firmy i długoterminowych zabezpieczeń (check!). Wprowadzanie toksycznej atmosfery, publicznie wywoływanie pracowników za "słabo" wykonywaną pracę, obwinianie pracowników za zwolnienia i zamykanie projektów (check!). Ignorowanie swoich obowiązków lub przekładanie je na bliżej nieokreślone "później" (check!).
Nie dziwi więc, że firma po bardzo dynamicznej rekrutacji zdecydowała się bardzo szybko większość nowych pracowników zwolnić (w praktyce połowa firmy). W ramach okresu wypowiedzenia nie zapewniono tym osobom pracy (bo nagle nie było pieniędzy), więc ludzie na B2B nie mogli zwyczajnie zarobić. Chaotyczny sposób przekazania wypowiedzeń. Chaos informacyjny. Ignorowanie pytań, by jednocześnie prowadzić prywatne konwersacje z wybranymi pracownikami. Brak jakiejkolwiek refleksji ze strony szefów i obwinianie pracowników za kondycję firmy. Nie jest to pierwszy raz kiedy mam okazję przyglądać się masowym zwolnieniom ale na pewno ten zostanie na długo ze mną bo wątpię by ktoś mógł to zrobić w bardziej nieprofesjonalny sposób.
Bardzo nie polecam.