Czytając te niepochlebne komentarze odnośnie pracy Yuriego, postanowiłem zabrać głos w tej sprawie. W sierpniu 2024 przyjechałem do Yuriego umierając na raka trzustki. Byłem bardzo chudy i wycieńczony. Nie jadłem już od tygodni, a ból był tak silny, że w ogóle nie mogłem spać, stać, leżeć i chodzić. Kiedy przyjechałem na warsztaty, które miały trwać 4 godziny, nie wiedziałem jak to wytrzymam; okazało się, że trwały 7 godzin a ja pierwszy raz od miesięcy wysiedziałem praktycznie bez bólu. Te warsztaty są potrzebne, bo wyjaśniają jak współpracować z Yurim w czasie jego pracy nad naszą chorobą. Ludzie spodziewają się, że wejdą do niego z chorobami, które męczą ich latami i wyjdą uzdrowieni jak od "magika", a tu trzeba zaufać i przyjąć jego diagnozy, choć są często zupełnie inne niż nasze oczekiwania i przypuszczenia co do przyczyn zaistniałych chorób. Piszecie, że jest drogo, że nie pomaga, że nie ma wykształcenia medycznego. Tak? A ilu tzw lekarzy "odprawiło" ludzi na tamten świat bez żadnych konsekwencji, za to z dyplomem? Ja zostałem uleczony po dwóch wizytach, a przy pierwszej zapytał mnie w prost: czy chcę znać prawdę, czy wolę usłyszeć słodkie kłamstwo? I w moim przypadku przyczynę odnalazł jeszcze w życiu płodowym - czyli w intencjach mamy, co moje ciało zapamiętało i odreagowało tą chorobą po latach, a nie tam gdzie się spodziewałem - w ciężkiej pracy i stresie. Kiedy to przyjąłem bez obarczania winą mamy i całego mojego życia, nastąpiło moje uzdrowienie. Ból spowodowany regeneracją trzustki i wychodzenie z choroby trwały jeszcze jakieś trzy tygodnie. Wtedy pojechałem do Yuriego z żoną i nagrałem z wielką wdzięcznością relację z mojego wyzdrowienia. W międzyczasie oczywiście poddałem się szpitalnym badaniom i organ okazał się nienaruszony, a na takich przypadkach jak mój szpitalni uzdrowiciele kładą kreskę. Dlatego bez szczerej współpracy z Yurim, pokory i pracy nad sobą nie liczcie na to, że on przyjdzie i załatwi Wasze problemy. On potrafi bezbłędnie poprowadzić nas ku samouleczeniu, ale bez jego wiedzy i doświadczenia sami nigdy byśmy tego nie odkryli i poznałem dziesiątki ludzi, którym pomógł. Jak ktoś ma roszczeniową postawę to każda kwota wydana - będzie za duża, a ja wiem, że za nowe życie zapłaciłem bardzo niewiele. W 2024 roku warsztaty kosztowały 600 zł teraz 800, czy to aż tak wiele jeśli chcesz mieć wiedzę, którą inni zdobywają latami? Czy 1600 złotych za powrót do zdrowia to za wiele? A ile zostawiamy w aptece i na prywatnych wizytach lekarskich bez pewności, że pomogą? Ja jestem bezgranicznie wdzięczny za to, że go znam.