Stanowczo odradzam. Ilość pracy nieadekwatna do zarobków, regularne wymuszanie zostawania po godzinach i ucinana premia - oczywiście dla jednego działu, bo ten drugi jest traktowany zwyczajnie lepiej. Występują bardzo wyraźne nierówności działowe; założycielki uważają, że najbardziej istotna jest sprzedaż, a co się dzieje później z organizacją szkoleń jest już nieistotne. Niedawno powtórzyła się sytuacja z kiedyś, kiedy cały dział zwolnił się prawie że równocześnie - żadne wnioski zatem nie zostały wyciągnięte, bo liczą się wyłącznie pieniądze. Rozumiem, że w prowadzeniu firmy środki są bardzo istotne, ale to nie wszystko, żeby procesy działały prawidłowo. Znajomości w firmie są bardzo istotne, każdy bliżej pewnych osób/osoby jest traktowany jak bardziej wartościowy pracownik. Przełożone niepoważnie podchodzą do swoich obowiązków służbowych, przez co wielokrotnie były sytuacje, gdy np. trzeba tłumaczyć się przed wykładowcą, czemu faktura za wykonaną usługę nadal nie została opłacona. Niestety, sposób komunikacji osób zarządzających z pracownikami bywa bardzo nieprzyjemny. Zdarza się krzyk, podnoszenie głosu oraz niekulturalne odnoszenie się do pracowników. W mojej ocenie takie zachowania nie powinny mieć miejsca w profesjonalnym środowisku pracy i znacząco wpływają na atmosferę oraz komfort pracowników. W cięższych okresach (czyli właściwie non-stop) przełożone nie pomagają pracownikom i zostawiają ich samych sobie, żeby później skarcić ich za niewyrabianie się z ilością pracy - ponownie "pieniądze". Współpraca między działowa jest również utrudniona ze względu na wcześniej wspomnianą faworyzację działu sprzedaży; w dziale organizacji nie ma miejsca na błąd, gdy w dziale sprzedaży błędy mogą być popełniane codziennie.