Po rozmowach kwalifikacyjnych otrzymałem propozycję pracy. Propozycja na granicy szantażu- albo zacznę pracę natychmiast albo dzwonią do innego kandydata. Człowiek głupi bo pogrzeje pracy więc daje się szantażować.
Po otrzymaniu umowy, po dokładnym jej przeczytaniu, była tak niekorzystna dla mnie. Zadałem pytania które najbardziej mnie nurtowały do zarządu. I co? Zarząd podziękował mi za wspolprace. Pracy nie dostałem. Zarząd myślał że podpisze w ciemno umowę niekorzystna dla mnie. I koniec. Taka przygoda.