Ex-worker30.05.2026 08:07
Były pracownik
Zdecydowanie odradzam zatrudnienie w tej firmie. Minimalne wynagrodzenie krajowe bez żadnych perspektyw na rozwój to tutaj najmniejszy problem.
Żeby oddać pełen obraz, zacznę od nielicznych plusów:
Na plus zasługuje dodatkowy jeden dzień urlopu w miesiącu urodzinowym oraz trzynasta pensja (choć ta jest pomniejszana za każdy dzień nieobecności, a jej ostateczna wysokość bywa dość uznaniowa). Dużym atutem jest kantyna serwująca dania polskie i azjatyckie, na którą pracownicy otrzymują dofinansowanie w wysokości około 400 zł miesięcznie na kartę pracowniczą.
Niestety, lista negatywów jest znacznie dłuższa i dotyczy kluczowych kwestii pracowniczych:
Dochodzi do sytuacji, w których w systemie nagle pojawia się informacja o wykorzystaniu nawet do 3 dni urlopu w czasie, gdy normalnie było się w pracy. Wyjaśnianie tych rozbieżności z działem kadr to droga przez mękę.
O wypłatę za przepracowane nadgodziny trzeba się wręcz dopominać, a czas oczekiwania na środki wynosi nawet do 3 miesięcy. Dodatkowo zdarzają się opóźnienia w wypłacie podstawowego wynagrodzenia. Standardowym tłumaczeniem firmy jest "wina banku", jednak pracodawca nie przedstawia potwierdzenia wysłania przelewów w terminie.
Premia regulaminowa (10% od podstawy) jest ucinana na zasadzie niedozwolonej prawem odpowiedzialności zbiorowej, co stoi w rażącej sprzeczności z art. 114 Kodeksu pracy. Kadra kierownicza, z powodu własnych błędów w organizacji pracy, zrzuca winę na pracowników całych zmian, ignorując przy tym art. 117 KP.
Podczas przestoju produkcyjnego firma prosi na wybieranie bieżących urlopów wypoczynkowych. W przypadku braku dni wolnych, pracownicy są nakłaniani do brania urlopów bezpłatnych, a zaległy urlop co oczywiście jest zgodne z KP jest wypisywany od górnie. Alternatywą jest przyjście do pracy na 8 godzin i wykonywanie prac porządkowych lub po prostu "przeczekanie" tego czasu na zakładzie. Takie działanie firmy to stąpanie po cienkim lodzie w świetle art. 81 § 1 KP.
Oficjalnie przysługuje jedna, 20-minutowa przerwa. Choć widać, że niektórzy pracownicy spędzają na niej znacznie więcej czasu, nie są znane oficjalne zasady takiego uprzywilejowania. Swoboda w kwestii wyjścia do toalety czy na papierosa jest bardzo zmienna – jednego dnia panuje pełen luz, innego totalny rygor.
Relacje między działami na hali są skrajnie napięte, dominuje kultura spychologii i szukania winnych. Liderzy próbują wykazać się przed górą kosztem zwykłych pracowników. W mojej ocenie proces rekrutacji jest dość przypadkowy, przez co do zespołu trafiają osoby wprowadzające bardzo toksyczną atmosferę. Z kolei przy awansach wewnętrznych (w tym na stanowiska liderów) odnosi się wrażenie braku obiektywnych i merytorycznych kryteriów, przez co decyzje personalne mogą wydawać się czysto uznaniowe. Niestety, niektórym osobom po awansie mentalność zmienia się o 180 stopni na niekorzyść zespołu.
Współpraca z zagraniczną kadrą pozostawia mieszane uczucia. O ile część osób jest w porządku, o tyle na jednej z linii produkcyjnych zarządzający nią zagraniczny kierownik projektu prezentuje wyjątkowo despotyczny i autorytarny stosunek do podwładnych – zarówno ze swojej linii, jak i z pozostałych działów.
Firma jest miejscem o dobrych benefitach socjalnych, ale z poważnymi problemami na tle prawnym, organizacyjnym i relacyjnym. To tylko kwestia czasu, kiedy PIP zainteresuje się tym zakładem i zwoła niezapowiedzianą kontrolę – zwłaszcza że łamanych jest tutaj coraz więcej przepisów Kodeksu pracy.
Przykro mi z powodu osób, które ze względu na trudną sytuację życiową są zmuszone tam pracować. Jednocześnie pozostałym, którzy mają obecnie udane stanowiska i dobre posady, życzę, aby firma nigdy nie potraktowała Was tak, jak traktuje pracowników najniższego szczebla.