Firma prezentuje się jako profesjonalna organizacja zajmująca się zarządzaniem projektami. Niestety, sam proces rekrutacyjny pokazuje, że wewnętrznie brakuje uporządkowanych zasad, dobrej komunikacji i spójnego podejścia do współpracy.
Od początku duży bałagan. Najpierw kontakt z osobą z Polski, która przeprowadza pierwszy etap rekrutacji. Później brak kontaktu, a następnie informacja, że osoba ta już nie pracuje w firmie. Proces przejmuje ktoś z Belgii, kto nie jest do końca zorientowany w temacie. W końcu udaje się umówić kolejny etap, który odbywa się z szefem polskiego zespołu.
Kolejna kwestia to wynagrodzenie. Od samego początku jasno komunikuję swoje oczekiwania finansowe – kwotę X. Przez cały proces nikt nie zgłasza zastrzeżeń ani nie informuje, że budżet jest inny. Dopiero na samym końcu, wraz z propozycją umowy z Belgii, otrzymuję kwotę Y, oczywiście znacznie niższą. Bez wcześniejszej rozmowy, bez negocjacji, bez żadnej informacji zwrotnej. Po prostu gotowa oferta, która nijak ma się do wcześniejszych ustaleń.
Do tego dochodzi niejasna kwestia lokalizacji pracy. Nie potrafią odpowiedzieć jaki projekt i w jakiej lokalizacji - możesz trafić 200/300 km od domu.
W przypadku B2B dochodzi jeszcze kwestia delegacji – okazuje się, że rozliczają je od 120 km od Łodzi. Przy tak niejasno określonym obszarze pracy trudno nawet oszacować, jakie koszty uwzględnić w swojej stawce.
Podsumowując: firma zajmuje się zarządzaniem projektami, ale sama sprawia wrażenie organizacji, w której brakuje podstawowych zasad, procedur i regulaminów. Proces rekrutacyjny jest chaotyczny, komunikacja niespójna, a częste zmiany osób odpowiedzialnych za rekrutację nie pomagają w zachowaniu ciągłości i porządku. Dużo mówi się o etyce i transparentności, ale trudno dostrzec te wartości w praktyce. Na samym końcu kandydat zostaje postawiony przed gotową umową z nieuzgodnioną wcześniej stawką, znacząco odbiegającą od deklarowanych oczekiwań. Trudno uznać takie podejście za profesjonalne i transparentne.