Były pracownik23.10.2024 16:43
Były pracownik
Tragedia. Nie wytrzymałam tam długo. Rozpoczęłam pracę na samym początku otwarcia kliniki. Rozmowa rekrutacyjna przebiegała za pośrednictwem rekruterki, a na rozmowach pojawiała się też właścicielka. Kontakt telefoniczny był tylko przez rekruterkę, i tak do samego końca. W dzień w który odebrałam dokumenty do uzupełnienia nie miałam nawet jak skontaktować się z pracodawcą i stałam pod kliniką jak głupek czekając aż ktoś przyjdzie.
Zostałam zaproszona na pierwszy dzień pracy- który przesunął się o 2 tygodnie, z powodów od strony pracodawcy- i po podpisaniu umowy, zostałam wrzucona w wir pracy... fizycznej, będąc recepcjonistką. Ustawianie mebli, uzupełnianie płynu i mydła w PUSTYCH jeszcze gabinetach, zapomniałam wspomnieć że klinika jeszcze nie była otwarta. Moim zdaniem było sprzątanie kuchni lub tworzenie paczek prezentowych dla gości oficjalnego otwarcia. Byłam pozostawiana sama na klinice bez informacji co mam robić.
Właścicielka pomimo wykształcenia prawniczego, która wydawała się kompetentną osobą, okazała się kompletnie nieprzygotowana i nieobeznana w tematyce medycznej, lub chociaż administracyjnej. Miałam za zadanie przygotować się do pracy sama - BO MAM JUŻ DOŚWIADCZENIE - co było jedynym wytłumaczeniem ze strony właścicielki po spytaniu co mam robić. Takie pytanie padało często ze względu na jeszcze zamkniętą klinikę i brak pacjentów, do których zostałam zatrudniona. Oczekiwała że będę w tym samym czasie przyjmowała pacjentów, robiła im kawę, pobierała płatności, sprzątała i przygotowywała gabinety pod nowych i kolejnych lekarzy, ogarniała kuchnię, sprzątała toalety, myła podłogi i pilnowała czy ktoś nie kradnie zapasów medycznych, za które - w razie kradzieży - odpowiadała finansowo recepcja. I to jeszcze nie koniec. Najbardziej podobało mi się zaproszenie na otwarcie kliniki od Pani właścicielki, zaznaczyła że mam być ubrana okazjonalnie bo będą kamery i celebryci i wiele innych... po czym dodała że mam myć szklanki w kuchni i robić kawę. Co byłoby w 100% zrozumiałe, gdybym była tam kelnerką.
Brak informacji o godzinach mojej pracy, brak informacji o godzinach otwarcia kliniki, brak informacji o strukturze firmy, stanowiskach, bezpośrednim przełożonym, z każdą rozmową obowiązki się rozszerzały w tym też godziny pracy, a z każdym pytaniem pojawiała się wymijająca dłuuuga odpowiedź, która wracała do tego co to recepcja ma nie robić.
Więcej znaków zapytania niż odpowiedzi.
Nie polecam podejmować pracy w tej firmie, codziennie dziękuję życiu że dało mi inną okazję zawodową w tym czasie i mogłam uciec jak najszybciej się dało.