Dzień dobry.
Nie jestem w stanie powiedzieć Państwu, czy polecam pracę w tej firmie, czy też nie - uważam, że każdy powinien sam spróbować i wyrobić sobie własną opinię. Ja mogę natomiast opowiedzieć o swoim doświadczeniu, a niestety moje nie było pozytywne.
W firmie pracowałam przez dłuższy czas i w tym okresie miałam okazję współpracować z kilkoma kierownikami. Pracowałam w regionie katowickim, na terenie Śląska. Od początku bardzo mocno angażowałam się w swoją pracę. Kiedy potrzebne było zastępstwo - jechałam. Kiedy kierowniczka potrzebowała pomocy - wystarczyło powiedzieć gdzie i kiedy, a ja wsiadałam w samochód i jechałam. Byłam dyspozycyjna praktycznie na każde skinienie i wielokrotnie stawiałam potrzeby firmy oraz innych osób ponad własną wygodę. Dziś wiem, że momentami dawałam z siebie zdecydowanie za dużo i chyba zbyt długo pozwalałam sobie na takie traktowanie. Byłam przekonana, że skoro sama jestem w stanie pomóc innym, kiedy tego potrzebują, to w drugą stronę będzie działało to podobnie. Niestety, bardzo się pomyliłam. To nie był zresztą jedyny raz, kiedy czułam, że moja dyspozycyjność jest wykorzystywana. Kiedy miałam pojechać do innego miasta, aby pomóc przy otwarciu sklepu, miałam mieć zapewniony transport. Ostatecznie skończyło się na długiej podróży pociągiem. Innym razem zostałam wysłana do innego miasta na szkolenie. Wyraźnie zaznaczyłam wcześniej, że ze względu na problemy ze wzrokiem nie mogę wracać późno po zmroku. Usłyszałam jednak, że moja kierowniczka jedzie do kina i w związku z tym muszę zostać do końca dniówki - czyli do godziny 21:00. Miejsce, w którym wtedy byłam, znajdowało się około 200 km od mojego domu.
Po dłuższym czasie pracy zaczęłam zauważać, że nie daje mi ona już takiej satysfakcji jak na początku. Czułam, że przestałam się rozwijać, a możliwości, które mogła mi zaoferować, w dużej mierze już wykorzystałam. Podjęłam więc decyzję o odejściu. Zależało mi na tym, aby rozstać się za porozumieniem stron i zakończyć współpracę w neutralnej atmosferze, bez niepotrzebnych konfliktów.
Niestety, w trakcie okresu wypowiedzenia skręciłam kostkę. Była bardzo spuchnięta, a ból był naprawdę trudny do zniesienia. Mimo tego przez pewien czas normalnie przychodziłam do pracy i wykonywałam swoje obowiązki. Wielokrotnie prosiłam moją ostatnią kierowniczkę o zastępstwo, ponieważ potrzebowałam po prostu pojechać do lekarza i sprawdzić, co się dzieje. W odpowiedzi usłyszałam, że robię wszystko, żeby już dłużej nie pracować. I właśnie wtedy moja granica została przekroczona.
Przez cały okres pracy wielokrotnie podstawiałam siebie, żeby pomóc kierowniczce i zespołowi. Jeździłam na zastępstwa, pomagałam przy otwarciach sklepów, szkoleniach i wszędzie tam, gdzie byłam potrzebna. Kiedy jednak sama znalazłam się w sytuacji, w której potrzebowałam zwykłego ludzkiego wsparcia, nie otrzymałam go. Z czasem zaczęłam czuć się po prostu wykorzystywana, sfrustrowana i rozczarowana tym, jak wyglądała ta „pomoc”, którą wcześniej tak często oferowałam innym.
W pewnym momencie doszło również do ostrej wymiany zdań na grupie pracowniczej. Nie jestem z tego dumna, ale jednocześnie uważam, że człowiek ma prawo postawić granicę, szczególnie kiedy przez długi czas czuje się lekceważony. Nie zamierzam pozwalać, aby ktoś traktował mnie z góry tylko dlatego, że zajmuje wyższe stanowisko.
Po moim odejściu zaczęły docierać do mnie informacje od osób, które nadal pracują w tym regionie, że kierowniczka wciąż o mnie pyta, komentuje moje odejście, a nawet mówi, że niczego nie osiągnę. Słyszałam również, że ostrzega innych pracowników, żeby „nie odjebali takiej akcji” jak ja. Uważam takie zachowanie za całkowicie nieprofesjonalne. Szczególnie że mówimy o osobie, która jako kierownik ma pod swoją opieką również bardzo młodych pracowników - dla części z nich jest to pierwsza praca. W takiej sytuacji przełożony powinien być osobą, która uczy, wspiera i pokazuje, jak funkcjonować w środowisku zawodowym, a nie kimś, kogo pracownicy boją się na tyle, że próbują za wszelką cenę wkupić się w jego łaski, aby nie zostać przez niego „na celowniku”.
Moje doświadczenie z tą konkretną osobą sprawiło, że straciłam do niej cały szacunek. Uważam również, że sposób zarządzania zespołem, który miałam okazję obserwować, był demotywujący i w dłuższej perspektywie mógł bardzo negatywnie wpływać na pracowników.
Nie twierdzę, że cała firma jest zła. Wręcz przeciwnie - poznałam tam również wiele świetnych osób i miałam okazję zdobyć doświadczenie, którego nie żałuję. Problemem dla mnie był przede wszystkim sposób zarządzania w moim regionie i relacja z moją ostatnią kierowniczką.
Dlatego jeśli ktoś pyta mnie, czy polecam pracę w tej firmie — nie odpowiem jednoznacznie. Uważam, że każdy powinien spróbować i sam ocenić, czy jest to miejsce dla niego.
Jeżeli natomiast pytacie mnie o pracę w regionie katowickim/na Śląsku, to na podstawie własnego doświadczenia, zdecydowanie odradzam.