Figyelem! Najgorsze miejsce pracy w jakim byłam kiedykolwiek. Przed podpisaniem umowy czytałam co prawda tutejsze opinie, ale doszłam do wniosku, że są może przesadzone, że zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, itp. Niestety, po kilku miesiącach mogę potwierdzić, że wszystkie wcześniejsze komentarze dotyczące tej firmy są zgodne z przykrą rzeczywistością: praca dla tych, którzy nie mają nic przeciw braku szacunku dla samego siebie i drugiego człowieka. Ciągłe gaszenie pożarów i nadgodziny: jeśli ich nie robisz- pretensje, remindery, maile i wiadomości, że coś nie zostało zrobione; jeśli siedzisz ciągle po kilkanaście godzin -pretensje, że robisz nadgodziny, bo przecież poprzednik się wyrabiał. Tyle że poprzednik również odszedł z firmy i stał się kozłem ofiarnym ( czytaj:TL obgaduje na callach zespołowych tegoż poprzednika, tłumacząc że chaos i zaległości wynikają z tego, że pracował nierzetelnie i się nie wyrabiał, a podczas rozmowy 1:1 mówi dokładnie odwrotną wersję, czyli że wyrabiał się, a ty nie).
Nigdy też nie widziałam aż takiej rotacji pracowników - kilka miesięcy to maks. Przez czas, w którym tam byłam, z zespołu odchodził ktoś praktycznie co miesiąc. Zastępowanie tych etatów niestety nie idzie tak szybko, co pogłębia i tak ogromny już chaos i liczbę obowiązków zwyczajnie nie do ogarnięcia.
Opis stanowiska i umiejętności wymagane podczas rekrutacji zupełnie nie pokrywały się z tym, co zastałam na miejscu- do tego stopnia, że rekrutowali mnie z innym językiem, niż rynek, na który mnie rzucili, gdy tylko podpisałam umowę( a język był elementem kluczowym w całym procesie rekrutacyjnym, umowa została natomiast sformułowana tak, że wskazywała na samo stanowisko, bez doprecyzowania języka,-stary, dobry drobny druczek).
Już pierwszego dnia na onbordingu pani z HR podkreślała z góry, że jeśli nawet otrzymujemy od TL maile na skrzynki pracowe w nocy, to nie znaczy, że mamy odpisać w nocy, więc nie ma problemu, a TL mają inaczej regulowany czas pracy więc wszystko zgodnie z prawem. Tylko że TL faktycznie wysyła maile o 1, czy o 3 w nocy, a jak otworzysz skrzynkę na początek dnia o godzinie 8:00, to o 8:15 będziesz miał już pytania czemu np 4 maile wysłane w nocy jeszcze nie są ogarnięte, przecież to jest pilne.
I tu jest chyba największe zło tej firmy: mydlenie oczu, mówienie 2 sprzecznych rzeczy i wybieranie takiej wersji, jaka akurat zarządzającemu pasuje.
Zatem w teorii masz nie przejmować się wiadomościami wysłanymi w nocy, masz nie robić nadgodzin, a w praktyce albo to robisz, albo się tłumaczysz TL.
W teorii nawet jeśli nie zdążyłeś się załapać na szkolenie, bo osoba przekazująca wiedzę już odeszła, to są jeszcze instrukcje, według których możesz ogarnąć proces. W praktyce instrukcja jest na inny rynek i nie odpowiada wykonywanemu procesowi, no ale masz instrukcję, poznałeś poprzednika, więc o co chodzi, twój problem.
Ilość przykrych sytuacji , jakie miały tam miejsce jest chyba zbyt duża, na ilość znaków dostępnych dla dodania opinii, więc ku przestrodze nakreślę jak mój organizm zareagował na miesiące spędzone w Aryzcie( dodam,że w życiu prywatnym nie wydarzyło się w zasadzie nic, co by mogło wpłynąć na niżej wymienione) : znaczne pogorszenie wzroku, zatrzymanie miesiączek, podwyższone ciśnienie i puls, bezsenność. Po odejściu z Aryzty wszystko zaczęło z biegiem czasu wracać do normy, wymagało to też serii badań i wizyt lekarskich( tu dygresja- jeśli kuszą cię kasą, to zastanów się ile wydasz na lekarzy, leki i dochodzenie do siebie).
Nie polecam tej firmy nikomu. Na szczęście udało mi się znaleźć inną pracę, natomiast gdybym- ze względu na obecnie trudny rynek pracy- miała problem ze znalezieniem innego pracodawcy, to wolałabym czyścić kible na dworcu, niż tu zostać.