Nie wiem jak wygląda praca w firmie, natomiast mogę wypowiedzieć się o procesie rekrutacyjnym i niestety nie będzie kolorowo.
Zacznijmy od tego, że sam proces składał się z 5 rozmów, przygotowania case study i zebraniu referencji (!). Otrzymałem wiadomość na LinkedIn odnośnie prowadzonej rekrutacji. Na samym początku wszystko było w porządku, komunikacja z HR'em była płynna, a kolejne etapy sprawnie dogadywane. No właśnie, etapy. Rozumiem potrzebę porozmawiania z przyszłym przełożonym, z kimś wyżej w hierarchii również. Nie rozumiem natomiast jaki jest cel tych rozmów skoro w 80% składają się one z dosłownie tych samych pytań. Po całym procesie i każdorazowym opisywaniu swojej dotychczasowej ścieżki zawodowej (nie licząc omówienia case study) mam wrażenie, że podobne, albo identyczne pytania usłyszę nawet na sądzie ostatecznym. Czy na prawdę w firmie nie istnieje coś takiego jak wymiana informacji, tylko trzeba powtarzać to samo za każdym razem? Oprócz faktu odbycia 5 rozmów których łączną wartość merytoryczną można by było zamknąć podczas jednego, godzinnego spotkania na tym cały rollercoaster się nie zatrzymuje.
Po 4 rozmowach (w tym jednej polegającej na omówieniu case study) otrzymałem informacje zwrotną, że zaliczyłem wszystkie etapy rekrutacji, a oferta została przesłana do CEO w celu zatwierdzenia. Do końca tygodnia miałem otrzymać finalną odpowiedź/ofertę. Dosłownie 2 dni później okazało się, że trzeba odbyć jeszcze jedną rozmowę ze względu na "zmiany w procesie". I nie, proponowanie spotkania w czasie świąt nie jest najlepszym pomysłem. Spotkanie finalnie odbyło się po nowym roku, pomijając fakt, że nie odbyło się ono w zaplanowany dzień, tylko tydzień później (a o tym przesunięciu dowiedziałem się 2,5 godziny przed spotkaniem). Tutaj akurat to przesunięcie było mi na rękę, ale nadal - taka informacja powinna przyjść wcześniej.
Idąc dalej - po odbyciu tej rozmowy dostałem informacje, że firma DEFINITYWNIE wróci do mnie z odpowiedzią do końca tygodnia. Czy otrzymałem feedback zwrotny w deklarowanym terminie? Oczywiście, że nie. Mimo umawiania rozmów praktycznie z dnia na dzień i dostosowywania się do dni proponowanych przez firmę cały proces ciągnął się strasznie długo.
Podsumowując - feedback otrzymałem z opóźnieniem, firma zdecydowała się "dostosować charakter stanowiska" i kontynuować rekrutację z kimś bardziej doświadczonym (mimo, że w ofercie, opisie stanowiska i wymaganych kwalifikacjach nic się nie zmieniło?). Jak najbardziej rozumiem fakt odrzucenia mnie z powodu wybrania kogoś bardziej doświadczonego, już nawet pomimo wcześniejszych deklaracji, że pozytywnie zaliczyłem wszystkie etapy. Nie rozumiem natomiast tego w jaki sposób prowadzona jest rekrutacja, począwszy od sporej liczby spotkań, a następnie odpowiadaniu na te same/bardzo zbliżone pytania, proponowaniu meetingów w dziwnych terminach (święta), przesuwaniu tych meetingów na ostatnią chwilę przez niedopatrzenia, wysyłaniu pozytywnego feedbacku, po to żeby ostatecznie nic on nie znaczył, bo nagle zmiany obejmują kolejne rozmowy, a finalnie kończąc na niedotrzymaniu terminu odesłania informacji zwrotnej pomimo wcześniejszych przeprosin za dłużący się proces i zapewnianiu, że taki feedback otrzymam. Generalnie mnóstwo niejasności, kombinowania, a wszystko owinięte w ładny papierek i ubrane w miłe słowa.