Trafiłam na Bartfoto z polecenia na fejsbuku, od obcej osoby, nie miałam innego wyjścia, więc bez sprawdzania podpisałam umowę. Powtarzałam sobie, że lepsze takie zdjęcia niż żadne, ale chyba szwagier telefonem zrobił nam lepsze zdjęcia... Od czego zacząć...może od początku a początek był taki, że byliśmy umówieni na ok.200 zdjęć, końcowo wyszło 170, niby ok, ale....na 15 pierwszych zdjęciach mamy pusty stół i jedzenie...serio! jedno ze zdjęć to surówka z marchewki...później około 20 z wręczania prezentów (i to były jedyne niepozowane zdjęcia jakie ten Pan zrobił, a mówię o tym ponieważ nie liczcie na zdjęcia "sytuacyjne", dla tego Pana coś takiego nie istnieje...), następnie około 30 jak córka rozdawała chlebek, później ok 15 par przy stole, po czym Pan zabrał moją córkę na sesję, czego my nie chcieliśmy, ale na szczęście córce się podobało. Tutaj około 30 zdjęć. Po obiedzie wyszliśmy na ściankę, o którą Pan Bartek bardzo prosił (juz wiem czemu, ale ogólnie ścianki na zdjęciach prawie nie widać), tam sa zdjęcia najładniejsze, gdyż mieliśmy ładną pogodę, więc nawet bez obrobienia wyglądały całkiem nieźle (tak, Pan Bartek wymienia wiele programów w jakich zdjęcia obrabia, ale chyba nie umie ich uruchomić, bo zdjęcia są zupełnie nieobrobione). Także na ściance, że tak powiem każdy z każdym, pojedyńcze i grupowe, że już wszyscy mieli dość 😉 Tu spokojnie około 60 zdjęć (po to tak cisnął o ściankę, żeby "nabić" zdjęć), jeszcze jakieś 15 zdjęć z nami i córką na ogrodzie i 10 przy torcie. A jak poprosiłam, żeby zrobił maluchowi sytuacyjne zdjęcie to stwierdził, że światło jest złe....
Także, jeśli nie masz wyjścia to rób zdjęcia telefonem 😜 Nie polecam tego Pana jako fotografa, dużo gada co to nie on i jaką ma firmę i ilu ludzi pod nim pracuje itd aż do ....
No nie polecam.