Zamówiłem giętarkę w Polsce tylko dlatego, że potrzebowaliśmy jej pilnie jako dodatkowej maszyny. Po zakupie, po tygodniu, zadzwoniłem zapytać, co się dzieje z maszyną i gdzie ona się teraz znajduje. Dziadek powiedział, że jest zdziwiony, że jeszcze jej u nas nie ma, sprawdzi to i oddzwoni.
W międzyczasie tłumaczę gościowi, że kupiliśmy ją tutaj, na polskim rynku, tylko dlatego, że zależy nam na tym, żeby była szybko. Maszyny, które kupuję w Jouanel we Francji, są jakościowo 10 razy lepsze, ale czas realizacji wynosi około 11 dni z dostawą do domu.
Gość zaczyna tłumaczyć, że on bierze maszyny z Chin i wie dokładnie, ile takie maszyny idą, i że gdyby wiedział, że potrzebujemy jej szybko, to nie brałby zlecenia. I mówię tumanowi że wystawie negatywna opinię o on mówi że opinie działa dwie strony.
Oddzwonił i powiedział, że będzie na poniedziałek. Dzisiaj jest poniedziałek, więc dzwonię do niego, pytam, gdzie jest maszyna, bo dalej jej nie ma, a on tłumaczy coś, że jest dopiero 9:00. I tak czekam na marnej jakości tania gietarke nie wiadomo ile jeszcze.
Jedno jest pewne — dla dziadka praca przez telefon jest bezpieczniejsza, bo gdyby był za ladą, wyciągnąłbym go za krawat.