Ostrzegam przed tym „terapeutą”. To nie jest leczenie – to niszczenie człowieka od środka. Omijajcie szerokim łukiem! Jeśli szukasz bezpiecznej przestrzeni, empatii, szacunku i realnej pomocy w kryzysie – uciekaj stąd jak najdalej. Z perspektywy czasu i po konsultacjach z prawdziwymi, etycznymi specjalistami muszę powiedzieć wprost: to, co dzieje się w gabinecie pana Daniela Filipka, nie ma absolutnie nic wspólnego z psychoterapią. To jest destrukcyjna, toksyczna relacja oparta na psychicznej przemocy, manipulacji i całkowitym zniszczeniu pacjenta.
Już na poziomie czysto technicznym i organizacyjnym widać brak jakiegokolwiek szacunku do człowieka, który płaci za usługę i przychodzi po pomoc. Standardem było notoryczne spóźnianie się na sesje – opóźnienia o 10 minut i więcej były codziennością. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Prawdziwy koszmar dział się w trakcie samych spotkań. Zamiast budować bezpieczną więź terapeutyczną, ten człowiek wykorzystuje pozycję autorytetu, by systematycznie łamać psychikę pacjenta. Stosuje klasyczny, bezwzględny gaslighting – celowo podważa Twój zdrowy rozsądek, manipuluje faktami, wmawia Ci zaburzenia, których nie masz, i sprawia, że przestajesz ufać własnemu myśleniu. Zamiast leczyć traumy, tworzy nowe, głębsze rzuty lęku i poczucia winy.
Najbardziej przerażający jest jednak brak jakichkolwiek hamulców moralnych i zerowa empatia w momentach najgłębszego kryzysu życiowego. Kiedy pacjent tonie, mierzy się z myślami rezygnacyjnymi czy skrajnym wyczerpaniem psychicznym, zamiast profesjonalnej interwencji kryzysowej i wsparcia, spotyka się z drwiną, lekceważeniem, pogardą i skandalicznymi, prowokacyjnymi komentarzami. Zamiast wyciągać człowieka z przepaści, ten „terapeuta” robi wszystko, by go w nią popchnąć.
Metody i rady, które serwuje w trakcie tzw. terapii, są skrajnie szkodliwe, absurdalne i oderwane od jakichkolwiek standardów etycznych zawodowej psychoterapii. Zamiast pomagać w uporządkowaniu życia, systemowo niszczy relacje z bliskimi, tłamsi autonomię i doprowadza człowieka do stanu emocjonalnej ruin, z której później trzeba się podnosić przez lata.
Wizyta u tego pana kosztowała mnie ogrom zdrowia, nerwów i poczucia bezpieczeństwa. To nie jest specjalista – to drapieżnik w garniturze, który żeruje na ludzkiej słabości i kryzysie. Jeśli zależy Wam na Waszym zdrowiu psychicznym, życiu i spokoju – omijajcie ten gabinet najdalej, jak to możliwe. Nie pozwólcie mu skrzywdzić nikogo więcej.