Robota jak robota, ale takiego cwaniactwa jak w tej firmie to świat nie widział. Mało profesjonalne podejście, zarówno szefa jak i spedytorów, chamstwo się szerzy na każdym kroku. Ciągłe komentarze, że za wolno, za mało wyjechane, za długo w domu itd. Tacho najlepiej wyjechane do zera, jakby była 3 karta to też by się nikt nie obraził. Częste propozycje, żeby przeginać tacho, byle żeby nie trzeba było płacić kolejnej dniówki, bo wszystko jest tak wyliczone, żebyś za dużo nie zarobił. Dniówka 450 zł, dzielona na pół na wyjeździe i powrocie, do 12 cala po 12 pol i odwrotnie na powrocie. Tylko nikt na rozmowie nie wspomniał, że wyjazdy w 90% są ustawiane tak, żeby wyjeżdżać za pół i wracać też za pół, bo przyciągasz naczepę na bazę i nie jedziesz na rozładunek, bo przecież pojedzie skoczek. Pieniądze zawsze były na czas, ale 3/4 na konto, reszta w kopercie 10 do odebrania w biurze, także składki odprowadzane od śmiesznej kwoty. Problem robi się wtedy, kiedy wyjeżdżasz wieczorem i wracasz nad ranem lub w nocy i musisz tak kombinować, żeby sobie jakoś tą wypłatę odebrać, najlepiej extra przyjechać na wolnym, a mając dalszą odległość od firmy nie jest to komfortowe. Wszystko jest dobrze, kiedy przytakujesz na wszystko i się nie stawiasz, kiedy tylko wyrazisz swoje zdanie, nastawienie do Ciebie diametralnie się zmienia. W sezonie jazda na Hiszpanie z naciskiem na zrobienie jej w 6 cykli, także nastawcie się na ogień i ciągłe wiadomości, czy załadowali już bo przecież się spieszy. Fakt, robota jest dograna, nie można powiedzieć zazwyczaj Krzysztof dobrze sobie z tym radzi, ale wiąże się to z tym, ze będziesz jeździł jak pociąg w te i z powrotem, przyczym i tak nie zarobisz. Jak nie ma sezonu to do znudzenia Anglia i Holandia. Z plusów to to, że nie musisz prosić się o płatne parkingi, w większości rezerwują przez Travisa. Auta nowe, zadbane, może nie jest to jakiś szczyt wyposażenia, ale do przyjęcia. Oczywiście nie mówiąc o czarnych Volvach, które jeśli dostaniesz, najlepiej żebyś z niego nie wychodził tylko zarabiał na leasing szefowi. No ale cóż, jak w takiej firmie może być dobrze, jeśli widzisz jak kierowca przyjeżdża 3h przed wyjazdem w trasę i dokręca sobie kupione za własne pieniądze światełka do auta. Nie wspominając o polówce, na którą złożył się resztą zapaleńców w tej firmie. Z szefem nie idzie się dogadać, bo jedyne co potrafi ci powiedzieć jak cos nie pasuje, to że możesz iść do dziewczyn się zwolnić i do widzenia. Jeśli nie masz w zwyczaju lizać (usunięte przez administratora) szefostwu to nie będzie to firma twoich marzeń.