Firma kiedyś szukała specjalisty ds. controllingu w firmie produkcyjnej na pełen etat z umową o pracę. Praca była hybrydowa i wymagali znajomości Excela oraz języka angielskiego lub niemieckiego. Podkreślali możliwość rozwoju controllingowego i ścisłą współpracę z zagraniczną centralą.
Jak wspominacie współpracę z centralą? Dało się rzeczywiście rozwinąć, czy zadania były typowo raportowe? Jak z atmosferą w zespole i podejściem przełożonych?