Niestety nie polecam. Do momentu zapłaty wszystko było w porządku – sprzedawca był bardzo miły i składał różne obietnice. Po otrzymaniu pieniędzy jego podejście zmieniło się o 180 stopni. Stał się opryskliwy, niechętny do rozmowy i sprawiał wrażenie, jakby klient przestał go interesować.
Przed zakupem zapewniał nas, że dostaniemy dwa komplety kluczyków i komplet opon oraz że informacje o oponach i przebiegu pojazdu zostaną wpisane na fakturze. Ostatecznie faktura nie zawierała żadnej z tych informacji. Drugiego kluczyka nie otrzymaliśmy – usłyszeliśmy jedynie, że znajduje się u mechanika i że mamy iść rejestrować auto i wrócić później.
Kiedy zwróciliśmy uwagę na brak tych zapisów, usłyszeliśmy, że nic nie będzie dopisywane, że „trzeba było patrzeć, co się dostało”, oraz że „zadajemy za dużo pytań”. Padło również stwierdzenie, że sprzedawca sprzedaje tyle samochodów miesięcznie, że nie jest w stanie pamiętać wcześniejszych ustaleń. Dopiero po kontakcie z naszym prawnikiem brakujące informacje zostały dopisane do faktury.
Dodatkowo na fakturze widniała informacja „do zapłaty”, mimo że samochód był już opłacony. Zastanawiające było również to, że faktura została wystawiona przez firmę ze Sztabina, choć samochód kupowaliśmy w komisie w Białymstoku, a zadatek wpłacaliśmy na firmę prowadzącą komis.
Najbardziej zaskoczyło nas jednak to, że po zakończeniu transakcji sprzedawca bez naszej wiedzy i zgody wsiadł do samochodu, który był już naszą własnością, i przeparkował go, używając drugiego kluczyka.
Dodatkowo usłyszeliśmy, że jeśli wystawimy negatywną opinię, sprawa zostanie skierowana do sądu. Później zauważyliśmy również, że konto komisu na Facebooku zablokowało nam możliwość kontaktu i wyświetlania profilu.
Bardzo rzadko wystawiam negatywne opinie, ale tym razem czuję się zobowiązany opisać swoje doświadczenie. Radzę wszystkim dopilnować, aby wszystkie ustalenia były wpisane do dokumentów przed zapłatą, ponieważ później ich wyegzekwowanie może być znacznie trudniejsze.