Przyjęto mnie na inne stanowisko, niż aplikowałem. Po czasie byłem jednym z tych pracowników, którymi zapychano dziury kadrowe w innych działach. Każdorazowa zmiana stanowiska tłumaczona była słowami „tak tutaj było od zawsze”. Ludzie pomocni, natomiast każdy pracuje „po swojemu”. W sytuacji niedyspozycyjności, robota osoby nieobecnej jest wykonywana na 10%. Atmosfera zależna jest od działu. Działy między sobą kontaktują się, gdy coś potrzebują. Administracja z piętra ma więcej praw, niż administracja z parteru. Uczelnia ma stały cykl życia, powtarzalne działania, tak samo powtarzalnie wysypują się problemy. Główne mankamenty: plotkarstwo, kolesiostwo, przełożeni nie potrafią radzić sobie z konfliktami w działach, przez co atmosfera jest niejednokrotnie niekomfortowa, niedofinansowane, brak karty muli-sport (co jest śmieszne zwarzywszy na typ uczelni), możliwość korzystania w obiektów uczelni w godzinach niedogodnych, parking na terenie uczelni jest płatny.
Plusy: z uwagi na niskie zarobki, przysługuje grusza i tzw. karpiowe. Dostępne są pożyczki pracownicze, czasami można wyjść wcześniej, za spóźnienie nikt głowy nie urywa. Dobra praca na wejście w rynek, jak masz dzieci lub je planujesz (po odczekaniu 3 umów na czas określony) i nie oczekujesz więcej, niż minimalna to miejsce dla Ciebie.