Zdarza mi się prowadzić sprawy, w których syndykiem jest Anna Łaskawiec – i niestety doświadczenia klientów są często bardzo trudne. Pojawiają się sygnały o braku empatii, napiętej komunikacji oraz problemach z uzyskaniem jasnych informacji. Część osób ma też trudności z nawiązaniem kontaktu, a jeśli już do niego dochodzi, bywa on odbierany jako nerwowy i mało pomocny.
Od klientów płyną również opinie, że wiele kwestii pozostawianych jest do samodzielnego załatwienia, co dla osób wykluczonych cyfrowo stanowi poważną barierę. Sprawia to wrażenie dużego obciążenia pracą po stronie syndyka i braku przestrzeni na indywidualne podejście do sprawy.
Jeżeli w Twojej sprawie został wyznaczony ten syndyk, warto od początku zadbać o wsparcie – np. ze strony pełnomocnika lub osoby, która pomoże dopilnować formalności i komunikacji. Dzięki temu można ograniczyć ryzyko nieporozumień i dodatkowego stresu.