xx24.03.2025 19:34
Inne
Przepracowałam w firmie jeden dzień jako specjalista ds. sprzedaży i zakupu i bardzo żałuję. NIE OTRZYMAŁAM UMOWY ANI WYNAGRODZENIA. Sama rozmowa rekrutacyjna była niezręczna i żenująca. Nie wiem, co mnie podkusiło, aby tam pracować. Rozmowę prowadziła (usunięte przez administratora). Zanim (usunięte przez administratora) dołączyła do nas w sali konferencyjnej zdążyła jeszcze zapalić papierosa, co zauważyłam i poczułam. Państwo przeprowadzający rozmowę nie wiedzieli o co mają pytać. Większość czasu trwał monolog i cisza z ich strony oraz niezręczne spojrzenia na siebie nawzajem.
Mimo wszystko zaczęło się obiecująco – propozycję pracy dostałam w czwartek, a w poniedziałek miałam zacząć. Dalej była równia pochyła. Stawiając się pierwszego umówionego dnia zaledwie pięć minut przed wyznaczoną godziną rozpoczęcia pracy pocałowałam klamkę. Po czasie wpuścił mnie przypadkowy pracownik, a Pani (usunięte przez administratora), która miała mnie wdrożyć, spóźniła się 1,5 godziny obiecując w rozmowie telefonicznej, że spóźni się tylko chwilkę. Kiedy w końcu dotarła, dostałam laptopa i telefon, ale bez dostępów, bo „nie zdążyła ich załatwić”. Rzeczywiście czasu miała mało więc zaakceptowałam to licząc na to, że dostanę jakieś zadania, które nie wymagają dostępów czy maila. Pomyliłam się, o czym niżej. Kiedy dostałam biurko było ono tak brudne, że brzydziłam się czegokolwiek dotknąć. Okazało się, że nie było sprzątane od września - od czasu nagłego odejścia poprzedniego pracownika. Obrazując sytuację: w szufladzie znalazłam niedojedzoną czekoladkę i otwarty sejf z firmowymi pieniędzmi, a blat był lepki i obrzydliwy.
Po dwóch godzinach bezczynności dowiedziałam się, że mój dzień miał wyglądać inaczej, ale jeden pracownik się rozchorował przez co Pan (usunięte przez administratora), który miał mnie szkolić musiał pojechać do hali w Jelczu, ale my też już jedziemy, więc zacznie się prawdziwe wdrożenie i praca. Na miejscu spotkałam(usunięte przez administratora), który nie uraczył nikogo przywitaniem, a zaczął od (usunięte przez administratora) bez krępacji, przy innych pracownikach siedząc razem w kontenerze dumnie nazywanym przez pracowników Elim biurem. Na pozostałych pracownikach nie zrobiło to większego wrażenia, więc przypuszczam, że to nie pierwsza taka sytuacja. Następnie otrzymałam zadanie powkładania do foliówek dokumentów przewozowych. Po godzinie 15:00 Pan (usunięte przez administratora) rozpoczął szkolenie, które trwało w sumie około 45 minut. Tak zakończył się mój pierwszy i ostatni dzień pracy w Elim.
Po 16:00 inna pracownica zaproponowała mi powrót do Wrocławia – nie miałam swojego auta, więc skorzystałam. Następnego dnia oddałam sprzęt i postanowiłam więcej tam nie wracać. Mimo zapewnień nie dostałam umowy, a (usunięte przez administratora), choć widział mnie na zakładzie, nie uznał tego za priorytet. Inna pracownica przyznała, że swoją umowę dostała dopiero po dwóch tygodniach. Mimo wielokrotnych upomnień, do dziś (miesiąc później) nie otrzymałam ani umowy, ani wynagrodzenia. Sprawa została zgłoszona do PIP. Dodam, że Pani (usunięte przez administratora)w trakcie dnia opowiedziała mi, że firma niejednokrotnie miała z PIP do czynienia, gdyż zgłaszał ich mieszkaniec (usunięte przez administratora), którego dom sąsiaduje z fabryką. Oficjalnym powodem zgłoszenia było zatrudnianie pracowników fabryki (usunięte przez administratora)
Ponadto:
„Delegacje” do Jelcza to zwykłe dojazdy do biura poza miastem – bez diety, noclegu czy posiłków.
(usunięte przez administratora)chamski, egoistyczny, rozstawiający ludzi po kątach, nie dający się wytłumaczyć z ewentualnych błędów.
Biuro w Jelczu to kontener bez ogrzewania, toalety czy mikrofali. Zimą temperatura w środku wynosiła 3 stopnie.
Biuro we Wrocławiu brudne, toaleta odrażająca, brak kawy, herbaty czy podstawowych środków higieny.
Zero benefitów – zapomnijcie o Multisporcie, ubezpieczeniu czy karcie kafeteryjnej.
Praca od 8:30 do 16:45, a w Jelczu do ostatniego kierowcy.
Stawki ledwo rynkowe, ale wymagania z kosmosu.
Szkolenie BHP to fikcja – firma „załatwia” je zbiorczo, bo „na pewno już to przechodziłam w innych miejscach”.