Firma szukała ekspedienta lub ekspedientki z orzeczeniem do pracy z żywnością. Oferowano stawkę od 30 do 32 zł brutto na godzinę na umowie zlecenie. Wymagali znajomości zdrowej żywności i trochę angielskiego. Można było liczyć na zniżki i domową atmosferę.
Jak według Was wyglądały tu naprawdę zarobki i podejście do ustalania stawek? Dali się wynegocjować lepsze warunki albo elastyczny grafik?