Rozmowa rekrutacyjna przebiegła w gęstej atmosferze rozmów na temat "HEJ, ALE NA DZIAŁALNOŚCI TO MOŻESZ SOBIE ROBIĆ KOSZTY I ODBIJAĆ VAT". Kilkukrotnie wspominałem, że zawiesiłem działalność bo pracowałem na B2B i nie chcę znów podejmować tego tematu. Mimo to cały czas byłem naciskany przez obu właścicieli. Przy pytaniach o inne formy zatrudnienia było dość spore kręcenie nosem. Zostały mi przedstawione godziny pracy od poniedziałku do piątku plus dwie obligatoryjne soboty. Dopytywałem czy pracownicy mają faktyczny wpływ na pracę, marketing czy proces sprzedaży - odpowiedź stanowiły przechwały właściciela, że udało mu się podnieść sprzedaż parukrotnje odkąd nie pracuje u nich jeden ze sprzedawców. Zajeżdża januszexem.
Finalnie po rozmowie nikt się do mnie nie odezwał.