Sytuacja miała miejsce 3-4 miesiące temu. Rozmowa kwalifikacyjna przebiegała w miłej atmosferze. Po uzgodnieniu wstępnych warunków, zostałam poproszony o przygotowaniu paru prac testowych. W między czasie, Pani miała się rozeznać w kontekście środków wsparcia z urzędu pracy na moje stanowisko. Po paru dniach dostałem informację telefoniczną, że w moim urzędzie pracy nie ma takich środków obecnie na dotację dla pracownika i czy nie mam jakoś sposobu żeby przemeldować się do Włocławka :/. Po odmownej odpowiedzi dostałem propozycję pracy na "czarno zdalnie" przez parę miesięcy, aż pojawią się środki w moim urzędzie pracy. Dodam, iż jako grafik, nie miałem wygórowanych oczekiwań. Wręcz przeciwnie, stawiałem na opcję najpierw wykazania się a potem ewentualna podwyżka. Cóż podczas wysyłania próbnych prac e-mailowo dodałem, iż wolałbym być normalnie zatrudniony od razu, gdyż zależy mi na stabilizacji... i cisza, zero odzewu, podziękowania, komentarza, nic. Totalne zlanie, olanie. Zero profesjonalizmu. Trochę smutne, iż ciężko było uzyskać jako grafik chociaż podobne warunki pieniężne i umowę o pracę jak mają w sieciówkach typu LIDL, Biedronka (z całym szacunkiem, dla ciężko pracujących pracowników sieci LIDL). Nie polecam!