W E-Freedom Sp. z o.o. chaos organizacyjny i presja to standard. Wymagania zmieniają się w trakcie pracy, normy są płynne, a kontrola ważniejsza niż realne możliwości pracownika.
Wypłata nie ma stałego terminu pojawia się „jak przyjedzie z Anglii”, więc pracownik do ostatniej chwili zastanawia się, kiedy faktycznie zobaczy swoje pieniądze. Poczucie stabilności nie istnieje.
Oficjalnie mówi się o 9 godzinach pracy, ale w praktyce dzień kończy się dopiero wtedy, kiedy „już naprawdę wszystko będzie zrobione” nawet jeśli oznacza to pracę do nocy albo w niedzielę, bo ktoś akurat wymyślił coś nowego.
Próba trzymania się ustalonych warunków i wyjścia po 9 godzinach traktowana jest jak obraza majestatu. Zamiast rozmowy pojawia się presja, pretensje, a w skrajnych przypadkach po prostu pożegnanie z pracą.
Wynagrodzenie, mimo zapowiedzi, często wypada poniżej minimalnej, a przy wypłatach zamiast konkretów odbywają się długie, męczące rozmowy pełne obietnic bez pokrycia. Dużo gadania, mało faktów.
Idealne miejsce dla osób, które nie zadają pytań, nie patrzą na zegarek i lubią żyć w niepewności. Każdy, kto oczekuje terminowej wypłaty, jasnych godzin pracy i respektowania ustaleń szybko zrozumie, że to nie ten adres.