To jak wygląda praca, jaka jest atmosfera i jak traktowani są tam ludzie należy zacząć od zarządu, który bierze zlecenia jakie tylko wpadną potem dopiero zastanawiając się czy ma kto wykonać to zlecenie i czy jest do tego sprzęt. I zaczyna się nerwówka. Ludzi non stop wysyłają w teren z nadgodzinami, zatrudniają do prac studentów, ludzi beż żadnego wykształcenia czy wiedzy w kierunku geofizyki geologii czy czegokolwiek pośredniego i potem trzeba ich pilnować, wszystko tłumaczyć i za nich odpowiadać. Doświadczeni pracownicy odchodzą. Ludzie na siebie warczą. Są przemęczeni. Non stop pretensje. Nawet o to że sprzęt, który wrócił z terenu jest brudny. A i szereg przekleństw w swoim kierunku się też słyszało. Obsuwy z terminami, klienci robieni w balona.
Brak możliwości awansu czy rozwoju. Jak ktoś szuka na sam początek, żeby móc coś wpisać w cv ok. Ale tylko tyle. Generalnie lepiej poszukać oferty pracy gdzieś indziej, jest tego teraz mnóstwo w tym temacie.
Póki jest zlecenie z terminami na już albo i na wczoraj bo firma nie wywiązuje się z terminów, jest ok, ale jak zlecenia się skończą nikt nie będzie miał skrupułów zakończyć z Wami współpracę, czy nie przedłużyć umowy, mimo że będziecie słyszeć różne perspektywiczne opowieści.
Toczy się tu widzę dyskusja co do wymagań, to zobaczyć wystarczy na jakiekolwiek ogłoszenie pracy stamtąd. Wymogiem tylko prawo jazdy i gotowość do pracy w terenie. Więc co tu mówić o kompetencjach czy uprawnieniach. Albo zapytajcie wprost jaki % WSZYSTKICH pracowników z terenu je ma, albo firma umożliwiła je uzyskać. Może @Marta, @Zuzanna vel. wiadomo kto odpowie.