Kolejny kandydat na pracownika 04.03.2023 14:21
Kandydat
Część 1: Czeka Cię dzień lub dwa dni próbne pracy? To lepiej to przeczytaj i się nastaw psychicznie na werdykt Pana kierownika, który sam nie ma czasu doglądać, a negatywną ocenę czerpie z wyssanych z palca opinii wystawionych na podstawie rozmowy z 1-3 pracownikami, na pewno nie wszystkimi, bo dwóch to kierowcy. Obstawiam tam jednego wysokiego Pana, który chyba jest zastępcą Pana kierownika, reszta jest raczej neutralna w kwestii zatrudnień. Opiszę, jak wyglądały te dwa dni, żeby to podsumować.
Przychodzisz do pracy na godzinę 4, od samego rana do ok. 8 trwa składanie zamówień z kartek na paletę. Pozycja po pozycji, żeby było zgodne ilościowo, ciężkie na dole, lekkie na górze, streczowanie i wyjazd na bok. Logiczne jest to, że gdy jesteś pierwszy raz w nowym miejscu pracy, to pytasz o najdrobniejsze szczegóły a w szczególności, gdy jest kilka różnych rodzajów skrzynek, tekturowych i plastikowych, które mają swoją gramaturę i musisz odliczać wagę opakowania, więc lepiej zapytać kolegi, myślę, że dla normalnego człowieka jest to logiczne.
Jeżeli nie masz doświadczenia w handlu, a takich ludzi Kierownik bierze świadomie, (rozmawialiśmy o tym przed moim pierwszym dniem pracy) to logiczne jest też to, że niektórych produktów po prostu się nie zna i się musisz ich nauczyć. W moim przypadku musiałem się tylko nauczyć 5 odmian jabłek i gramatur opakowań.
U mnie to wyglądało tak. Chciałem, żeby tempo było utrzymane, to starałem się składać zamówienia samodzielnie pierwszego dnia, ucząc się odmian, gramatur i wszystkiego, co tam jest, żeby sobie usprawnić pracę następnego dnia w sobotę, cisnąłem na pełnej. W sobotę - która jest w teorii mocniejsza (tak mi powiedziano) postanowiłem się spiąć jeszcze bardziej, żebyśmy przeze mnie nie zostali w tyle, więc już miałem ogarnięte na sobotę odmiany jabłek itd, więc progress zrobiłem i potem pozostało tylko wyrobić sobie tempo, ale do tego potrzebna jest praktyka. Kolega widać, że wiedział, co robi, i trzymał tempo (składaliśmy po dwóch, łącznie nas czterech) więc kiedy był kolega przy kartce, mówił mi kolejne pozycje, po które miałem iść, a on szedł po swoje i składaliśmy palety ekspresowo, to się nazywa praca zespołowa, co dla normalnego człowieka też jest logiczne, szczególnie gdy ktoś w ogłoszeniu o pracę uwzględnia umiejętność pracy zespołowej. W taki sposób przy okazji też się uczyłem tempa pracy i produktów i miejsca, w których ich szukać co jest najbardziej kluczowe! Ze wszystkim wyrobiliśmy się już około 7:30, za każdym razem przynosiłem od razu odpowiednie produkty. Potem z kolegą na prasie składaliśmy kartony w kostkę, a reszta coś zamiatała, czyściła, krzątała się tu i siam.
Werdykt brzmiał tak.
No niestety, u nas to trzeba pracować troszkę szybciej, bo w sezonie u nas to... (pokiwanie głową)
Ja, powiedziałem, że kompletnie się z tym nie zgadzam, że za wolno. Tempem dorównywałem podczas składania, zapoznałem się z produktami już itd..
No to wtedy kierownik stwierdził, że nie może być pomyłek.
Ja, na to też miałem argument, pomyłka, którą kojarzę, była spowodowana tym, że kolega, który chciał przyśpieszyć robotę, czytał kolejne pozycje, które miałem przynieść. Powiedział dany produkt, sztuk ileś tam, a przyniosłem np. opakowanie, w którym było 8 sztuk lub na odwrót, ale to nikomu nie szkodzi w żaden sposób, ponieważ nic nie wyjechało do klienta, tylko tyle, że trzymałem w ręku i musiałem wrócić 2 metry na chłodnie, żeby wziąć np tylko dwie sztuki, taki bzdet podczas nauki, który zdarzy się każdemu z was podczas pierwszego i drugiego dnia pracy, to jest całkowicie normalne. W każdej pracy przez okres próbny tak to nazwijmy, pracownik będzie pytał i się mylił, szczególnie gdy komunikat jest nieprecyzyjny np przynieś 2 sztuki, a chodziło np o 2 opakowania. W normalnych warunkach zatrudnia się pracownika przed sezonem na okres jednego miesiąca, albo przynajmniej 2 tygodni i daje mu szansę na naukę i wdrożenie. Tutaj macie tego czasu 8 godzin.
Zareagowałem na to i powiedziałem, ,,to co miałem powiedzieć koledze nie dyktuj mi, nie przyśpieszaj roboty, ja się uczę i sam będę cisnął, opóźniając Was w sobotę?" Kierownik stwierdził, że tak wtedy też się uczysz.
Czego się uczy wtedy pracownik, czytać? Czytać drogi Panie kierowniku to ja potrafię, tylko potrzebowałem czasu, żeby się waszej roboty nauczyć.
Kierownik stwierdził, wtedy że no rozmawiał z pracownikami, którzy pracują tutaj długo itd. (znowu ta sama śpiewka i zero konkretnego argumentu) Na to mówię, że rozmawiałem z jednym pracownikiem z 5 letnim stażem, czyli takim co najdłużej robi i wydawało się, że jest wszystko okej, a Kierownik na to, że a ten to sam nie wie, co chce w życiu robić, czyli miałem to rozumieć, że zdanie najlepszego pracownika się nie liczy, który zresztą stwierdził, że gdyby to od niego zależało, to by ludzi zostawiał. Także tutaj już coś śmierdziało.