Bardzo przestrzegam przed pracą tutaj.
Z całym szacunkiem, ale ten zakład wygląda, jak produkcja w piwnicy u jakiegoś Saszki, choć nawet piwnica u mnie w domu wygląda lepiej niż to. Wiem, bo był*m tam 19.08.2024. Nie rozumiem tylko, dlaczego pośrednicy twierdzą, że warunki się zmieniły, skoro cały czas wygląda to tak samo.
Po wejściu do budynku, gdzie zaczyna się zmiana, zastał*m jakąś kanciapę z gołej cegły, bez żadnego tynku, ocieplenia. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak zimno musi być tu w okresie zimowym. Było okropnie głośno - jeśli chcesz spróbować pracy tutaj, to polecam wziąć ze sobą najlepsze stopery albo słuchawki wygłuszające, chociaż nie wiem, czy to pomoże.
Potem jakiś starszy Pan oprowadził nas po całym budynku i pokazał nam NIBY SZATNIE i NIBY JADALNIE wyglądające, jak jakaś melina. Liczbę szafek można było policzyć na palcach u ręki i oczywiście, że wszystkie były zajęte. Cały toboł musisz nosić ze sobą. My pochowaliśmy plecaki we wiaderkach XD Jeśli chodzi o NIBY JADALNIĘ, to jest to tylko 5 krzeseł na krzyż. Tak, wszystkie są zajmowane i musisz jeść na podłodze albo iść do samochodu :)
Przechodząc do warunków pracy, a raczej ich brak - wszędzie są porozlewane płyny, stare, psujące się maszyny, których słuchanie grozi uszkodzeniem słuchu. Żeby dostać się na niektóre stanowiska pracy, facet kazał mi przechodzić pod URUCHOMIONĄ LINIĄ, aby przejść na drugą stronę, z możliwością wciągnięcia włosów. Porozumiewając się za pomocą translatora, po prostu kazał mi wykonywać pracę, bez żadnego szkolenia, ani nic.
Później, po zmianie stanowiska, kazano mi wyciągać słomki z uwalonych od płynów dozowników. Nie dano mi rękawiczek, więc do przerwy miał*m poparzone palce od wykonywania ciągle jednej i tej samej czynności. Również nikt nie powiedział mi, co mam robić i jak mam to robić.
Inna osoba, która była ze mną w tej pracy, miała poharatane palce. Po poproszeniu o plaster, dostała OTWORZONE JUŻ PLASTRY, bez opakowania zabezpieczającego. Apteczka była przyniesiona z wielką niechęcią, tak samo, kiedy poprosiła o wyjście do toalety :) - jeśli nie ma nikogo do zastąpienia Ciebie, to niestety, ale musisz lać w gacie. Na jej stanowisku płyny (usunięte przez administratora)tak, że nie możesz nawet podrapać się po(usunięte przez administratora). W dodatku trzeba były je za każdym razem dokręcać.
Po przerwie, poszliśmy umyć ręce w miejscu, gdzie zastał*m zamiast mydła, zwykły płyn do naczyć, który się kończył w dodatku.
Do kibla to nawet nie właziliśmy XD
Podsumowując, ten (usunięte przez administratora) to jeden, wielki brud, smród i kiła. Warunki pracy zerowe. Zastanawiające, jest to, jakim cudem to jeszcze istnieje. Wszystkie pomieszczenia rodem z PRL, chociaż byliśmy w Niemczech. Wszędzie popękane ściany, góra piasku i (usunięte przez administratora) na podłogach. Same pomieszczenia produkcji wyglądały gorzej niż piwnica, a huk w nich niesamowity. Praca dla desperatów - niektórzy z nich niezbyt dbający o higienę :)
Uciekliśmy po 4 godzinach po prostu.