Cosinus Young Kraków. Liceum i technikum. Szkoła jest w budynku biurowym: wąskie korytarze i brak przestrzeni, z jedynym większym korytarzem przekształconym na galerię (w tym – od czasu do czasu - chaos logistyczny: "konieczność" przenoszenia przez pół szkoły części sceny teatralnej dla Dyrektorki i wernisaży). W czasie wernisaży reszta szkoły, wraz z nauczycielami, jest "zobligowana" do siedzenia w klasach z anulowaną przerwą, aby nikt nie "włóczył się po szkole"(nieprofesjonalne podejście do pracy dydaktycznej, marnujące czas uczniów i kadry). Dalej: brak miejsca na przerwy dla uczniów, do zjedzenia posiłku; odpowiedniego ogrzewania zimą (poprzez klimatyzację(!), wentylacji (w niektórych pomieszczeniach wydziela b.nieprzyjemny zapach, pomijając hałas (!) w czasie lekcji). Co wrażliwsi uczniowe, alergicy, źle sie czują i czasem są zwalniani do domu (nikt jeszcze nie wpadł na to, że to się wiąże z klimą) Sala gimnastyczna i pracownie zawodowe – uczniowie dojeżdżają; pracownie bez pełnego wyposażenia. Od czasu do czasu zniszczone toalety i sale, niemożność korzystania z całości dostępnych. Indywidualne nauczanie? Z „doskoku“ gdzie wolne, czesto w pokoju nauczycielskim, przy innych osobach, podobnie spotkania z psychologiem. Bywa, ze na korytarzu. Kolejno: brak bezpośredniego dostepu do zdrowego jedzenia dla uczniów. Za to dostęp do kawy i napojów wysokonergetycznych (byl raz powód do wezwania pogotowia dla ucznia) i słodyczy z automatów na terenie szkoły (konieczny zarobek dla fundacji?). Brak sal, które są na stałe pracowniami (poza nielicznymi, znajomymi nauczycielami Dyektorki); korzystanie z sal przez weekend Cosinus dla dorosłych (już w piatek po południu chodzą po szkole i korzystają np. z wc, nierzadko zostawiając po sobie rózny stan, bywa, że smród papierosów czy butelki piwa). Kolejno: brak stałego woźnego/woźnej przy wyjściu/wejściu (szkoła znajduje się na 1 piętrze, uczniowie często mają lekcje na parterze) i "ucieczki uczniów": do najbliższych sklepów, na papierosa/do domu; przytłaczanie nauczycieli odpowiedzialnością za dyżury przy wejściu (nauczyciele nie mają przerw wtedy i pełnią funkcję "obrońców porządku") .Dalej: czasem obecność pogotowia ratunkowego (zarówno dla nauczycieli, jak i uczniów) oraz policji. Dalej? Dbanie i promocja, oparte głównie o jedna klasy (grupy uczniów, w ktrej są dzieci nauczycieli i znajomych) , a szkoła ma ponad 400 uczniów. Elementem, który potęguje nieprofesjonalizm, jest komunikat na drzwiach dyrekcji: "uwaga zły pies" ze zdjęciem małego psa, towarzyszący zakazowi wchodzenia do pokoju i obowiązkowi umawiania spotkań. Ten komunikat, choć być może zamierzony jako próba budowania autorytarnego wizerunku i podkreślenia niedostępności, w kontekście pozostałych opisanych cech świadczy raczej o braku profesjonalizmu: niezdolności do budowania zdrowych relacji: zamiast budować zaufanie i otwartość. Takie komunikaty “maja by dowcipne” a tworzą barierę i atmosferę strachu; absurdalności zarządzania: Zdjęcie pieska w połączeniu z hasłem jest wręcz karykaturalne.
Jak to wygląda od strony pracowników, nauczycieli? Podstawa funkcjonowania na codzien to odczytywanie humorow trzech dyrektorek (jest roznie i niesmiesznie) o odmiennych stylach zarządzania (brak spójnej wizji i strategii zarządzania, brak jasnego podziału obowiązków i odpowiedzialności, brak jednolitego systemu komunikacji. brak wspólnych standardów i procedur, brak delegowania i zaufania). Dalej: częsty brak reakcji na korespondencję elektroniczną. Przerzucanie maili od rodzicow bezposrednio na nauczycieli. Unikanie odpowiedzialności dyrekcji poprzez przerzucanie jej na podwładnych (np. pytanie przez jedną z dyrektorek "kto ma się tym zająć?"). Brak jasnej struktury komunikacji, co utrudnia przepływ informacji. Ignorowanie potrzeb rozwojowych pracowników. Unikanie konstruktywnego feedbacku (brak podsumowań pracy, brak rozmów z pracownikami). Brak dostępu do spraw kadrowych, utrudnione rozliczanie kosztów, centralizacja drobnych spraw i zamówień przez Dyrektorkę, w połączeniu z jej (nie raz chamskim) zachowaniem i częstą nieobecnością, tworzy paraliż decyzyjny i chaos. Dyrektorka, której zachowanie waha się od "zachwytu" po unikanie kontaktu i gwałtowne reakcje ("ja przecież nie będę się zajmowała Pana/Pani (odpowiednie wstawić) teraz! Nie mam na to czasu! Jest Librus, jest mail!), tworzy środowisko nieprzewidywalne i stresujące dla pracowników. Brak spójności w komunikacji uniemożliwia efektywną współpracę. Paraliż decyzyjny prowadzi do spiętrzenia zadań, opóźnień i braku płynności działania i wielu spraw "na ostatnią chwilę" i obwiniania takim stanem rzeczy innych osób. Jest to klasyczny przykład mikro zarządzania, unikania odpowiedzialności i przerzucania winy.
Sam/a wyciagnij wnioski.
P.s. Cosinus to nie spółka. Szkoły Cosinus (jest ich kilkadziesiat w kraju) prowadzone są przez fundację (a czasem przez kilka fundacji).