Dużo można byłoby powiedzieć o tej firmie, ale niestety mało w tym będzie pozytywnych rzeczy.
Firma (obecnie już All in! Games S.A) odkąd się w niej pojawiłam urosła kilkukrotnie jeśli chodzi o liczebność zespołów, co zabrało "startupowy" klimat, który był na początku. Im dalej w las tym było gorzej, szczególnie jeśli chodzi o nielogiczność decyzji podejmowanych na samej górze - zainwestowanie kupy kasy w nowe biuro, które nijak nie jest elastyczne - zero możliwości dopasowania go pod warunki pandemiczne, ciasno rozlokwane biurka a zarazem puste przestrzenie na parterze - no ale jest zjeżdżalnia, to przecież najważniejsze ;), podpisywanie projektów które dla każdego przeciętnie rozgarniętego w temacie gier człowieka były bublem nienadającym się do niczego, pompowanie w to pieniędzy, a potem kiedy w końcu dotarło do nich, że to jednak się nie uda - zrywanie współpracy. Przy tym wszystkie działy (a najbardziej marketing) czuły się jakby robiły pracę po nic, no bo przecież te projekty nigdy nie ujrzą światła dziennego i cała praca trafiała do kosza. Do tego brak jasnego planu na przyszłość chyba boli każdego pracownika - nie wiedzieliśmy po co my w zasadzie robimy co robimy, czy to kiedyś przyniesie jakieś zyski, nawet nie wspominając o tym, że większość gier nad którymi przyszło nam pracować to gnioty robione przez zespoły o umięjętnościach komunikacyjnych przedszkolaków (tu mowa o zewnętrznych firmach z którymi współpracowaliśmy).
Żeby nie było, że tylko zarząd jest zły - kadra managerska też ma swoje za uszami, ale z racji, że większość managerów jest dość młoda stażem w zarządzaniu, można to zrozumieć - starają się jak mogą, ale to trudne kiedy notorycznie dostają sprzeczne komunikaty czy też zadania na ostatnią chwilę, które muszą potem zrzucać na swoje zespoły.
Oprócz wspomnianego braku planu na przyszłość - najstraszniejsze było poczucie braku stabilności. All in! Games to firma w której każdego dnia jadąc do biura zastanawiałam się, czy czeka tam na mnie wypowiedzenie na biurku, czy może informacja o tym, że firma zmywa się z rynku bo jest niewypłacalna. I nie jest to czcze gadanie - kontrahentom firma zalega miesiącami z płatnościami, a ostatnio podobno nawet już niektórzy dostali wynagrodzenia z opóźnieniem - coś, co jest ostatnią rzeczą z którą powinno się zalegać, i co nie świadczy dobrze o sytuacji finansowej firmy.
All in all - jeśli miałabym znaleźć cokolwiek pozytywnego, to na pewno będą to ludzie - ambitni, chętni do pomocy i działania, pełni energii i otwarci do wspólnej pracy. Niestety, w tych warunkach w których przyszło nam funkcjonować, większość mocno podupadła motywacyjnie, nawet kilka miesięcy temu mieliśmy lawinę wypowiedzeń - nie ruszyło to jednak naszego zarządu, który pracowników widzi chyba tylko jako konieczne koszty, co przejawia się np. w tym, że benefity były na poziomie "absolutnego minimum" (multisport, opieka medyczna i lekcje angielskiego), o podwyżki było ciężko walczyć, a budżet na rozwój był odkładany w nieskończoność (nie, nie ma żadnego budżetu szkoleniowego, zapomnijcie).
Podsumowując - jeśli szukacie firmy w której nie będziecie doceniani, będziecie mieli poczucie, że wasza praca nic nie wnosi, a także będziecie się bać każdego dnia, że zostaniecie bez pracy - to zdecydowanie miejsce dla Was :)