na zaproszenie dżentelmena o imieniu Andre nazwisko na B. udałem się do pracy w Szwajcarii, bez umowy . Na miejscu u docelowego pracodawcy- hurtownia owoców - nie dano mi umowy i nie chciano zatrudnić bez podawania przyczyny, ten jegomość mętnie się tłumaczył przez telefon i przepraszał a ja wywaliłem 2000 zł w podróż . Na pocieszenie dostałem 3 nadpsute mango i dwa jabłka. To były zdecydowanie najdroższe owoce jakie w życiu zjadłem :) unikać unikać i nie nabierać się na wyjazdy bez umowy przesłanej mailem. to była kosztowna lekcja