Tak jak poprzednik/czka nie polecam, wręcz odradzam pracę w cudownej trójcy Bracka-Sławkowska-GK.(usunięte przez administratora)
Ciągle trzeba być na nogach, bo właściciel jest nadwrażliwy, że pracownicy będą się lenić: na lokalu jest wszystko wyczyszczone, przygotowane, upieczone, nie ma klientów, nie ma NIC do roboty, to i tak trzeba zamiatać podłogę 5 razy z rzędu i myć zaraz po wyschnięciu bo "właściciel nie może zobaczyć, że stoisz". Szkolenie to żart. Nic nie zostało mi wyjaśnione, a potem kazano mi obsługiwać maszyny i miano pretensje, że nie potrafię czegoś zrobić.
"Przez pierwsze tygodnie nie zostaniesz sama na lokalu" powiedziano mi na rozmowie kwalifikacyjnej, a kilka dni później zostałam na ponad godzinę, nie umiejąc nawet dobrze rachunku wbić, bo "kumata jesteś, poradzisz sobie". "Grafik jest elastyczny, jak tydzień wcześniej Ci coś wypadnie, koncert czy coś, to nie ma problemu, żebyś nie przyszła", a w rzeczywistości mieli problem, żeby dać mi wcześniejszą zmianę tego samego dnia, bo miesiąc (!) przed wizytą u lekarza (!) ich o tym poinformowałam. Obiecano pracę w miłym i fajnym zespole, (usunięte przez administratora)
Tak, próbowano mnie oszukać. Po którymś już dniu, gdzie miałam łzy w oczach ze stresu, chciałam zrezygnować z roboty. (usunięte przez administratora)
Lepiej wspominam lokal na Sławkowskiej. Też było duszno (zwłaszcza dokuczliwe było to w nocy, kiedy tylne drzwi były otwarte, żeby było czym oddychać i ktokolwiek mógł tam wejść, a nawet wszedł. Do akcji wkroczyła wtedy policja), ale było więcej miejsca, ludzie byli milsi, menedżerka też. Nie zmienia to faktu, że jest to ta sama ekipa, która zarządza Bracką i GK.
Podsumowując ten długi wywód (a pracowałam tam nawet nie wiem, czy miesiąc!) unikać jak ognia tej trójcy.