MJ19.05.2023 12:34
Były pracownik
Polecam gorąco pracę w TAK… osobom z wyraźnymi skłonnościami masochistycznymi.
Toruńska Agenda Kulturalna jest jednostką wybitną – skansenem, w którym podziwiać można styl zarządzania charakterystyczny dla tego regionu świata, w którym uprawia się dżucze. Wódz jest tylko jeden i jest to ONA – starsza pani, której ambicje wykraczają poza jej kompetencje. Niby księgowa, a jednak z drygiem do pracy w przedszkolu. Zamiast zajmować się rozliczeniami, eksperymentuje z metodami wychowawczymi na dorosłych ludziach. D.W. przekonana o tym, że posiada monopol na rację, systematycznie i bezceremonialnie upokarza pracowników Toruńskiej Agendy Kulturalnej. Robi to otwarcie, co ma umocowanie w stosunku dyrektora tej instytucji do jej bezprecedensowego stylu pracy. Takiej nonszalancji w poniżaniu nie można się spodziewać po osobie przejawiającej oznaki inteligencji i jednocześnie zdrowej psychicznie.
Skargi pracowników, czy też komentarze ex-pracowników na portalu GoWork nie niepokoją dyrektora Kubjaczyka, wręcz przeciwnie – stanowią element rozrywki w rodzaju fraszki – odczyty mają wprawdzie miejsce w obecności zainteresowanej, ale towarzyszą im salwy śmiechu. Można się jedynie domyślać, dlaczego dorosły mężczyzna na stanowisku pozwolił sobie wejść na głowę księgowej.
Pani Dorota szafuje (usunięte przez administratora), jakby jutra miało nie być. Robi to zupełnie otwarcie, przekonana o swojej bezkarności. Trudno się dziwić – byli pracownicy pozostają w takim stanie psychicznym, że nie można od nich oczekiwać podjęcia jakichkolwiek działań. Ponadto toruński rynek pracy jest dość hermetyczny, zwłaszcza w kontekście pracy w kulturze, a pracodawcy kontaktują się ze sobą, żeby zasięgnąć języka w sprawie kandydatów do pracy. Zastraszeni, wykończeni byli pracownicy, spuszczają głowę i idą dalej. Proceder ma miejsce już od wielu lat (co potwierdzają słowa psychologa, do którego trafiłam po przejściu na L4 – pani psycholog zapytała mnie o miejsce, w którym dzieją się te dantejskie sceny, a gdy otrzymała odpowiedź, bez zaskoczenia skwitowała, że nie jestem pierwszą osobą z tej instytucji, która do niej trafia).
Anegdoty potwierdzające patologiczne zachowania w tym miejscu pracy można mnożyć:
- ekspresyjne darcie przez D.W. nieprawidłowo wypełnionych dokumentów na oczach autora i oczekiwanie, że pracownik sam się domyśli, co w nich było nie w porządku – to nie (usunięte przez administratora), tylko hiszpański temperament i nauka (bo jak sama kiedyś usłyszałam, ma to być lekcja samodzielności – DW oczekiwała, że będę traktowała w podobny sposób moich podwładnych),
- godzinne wykłady dotyczące sposobu prawidłowego „dokonywanie skreślenia” na fakturach, koniecznie od linijki (i tym podobne pierdoły) – to nie (usunięte przez administratora), tylko zamiłowanie do porządku (zapytana o to, dlaczego zamiast przedstawić szczegółowe standardy dotyczące wypełniania dokumentów na początku pracy, ad hoc udziela reprymendy, pani Dorota niedowierza, że jej zasady nie są wpajane pracownikom w całej Polsce),
- próby pociągnięcia do odpowiedzialności za zgubienie plastikowej torby z IKEI za 5 zł Kierownika Działu Organizacji Wydarzeń i rozdmuchiwanie sprawy do rozmiarów zagrożenia bezpieczeństwa narodowego – to też nie (usunięte przez administratora), tylko racjonalne podejście do zarządzania zasobami instytucji XD jak opowiadam tę historię ludziom z mojego otoczenia, to trochę mi nie dowierzają.
To tylko niektóre z przykładów błyskotliwości tej starszej pani bez perspektyw na szczęśliwe życie, która swoją niedolę przekuła w fantasmagoryczną megalomanię.
Mam apel do szanujących się pracodawców – nie kontaktujcie się z KK, DW, ani PD – Ci ludzie nie mają pojęcia o zarządzaniu ludźmi, ani kompetencji do obiektywnej oceny człowieka jako pracownika. Dyrektor ma na biurku poradniki, o tym jak być dobrym i wymagającym szefem XD PD udziela korepetycji w trakcie pracy, w których porusza kwestie w stylu „w pracy potrzebne jest zaangażowanie”, a poza tym to nikt w instytucji nie wie do końca, co on w ogóle na co dzień w ogóle robi, poza odbębnianiem 8-godzinnego dnia pracy. Uwierzcie statystyce – jeżeli rotacja pracowników w instytucji jest na takim poziomie, to po prostu nie może być wina pracowników.
Apel do kandydatów: nie aplikujcie. Mówię poważnie. Jeśli brakuje Wam pieniędzy, idźcie na produkcję albo do maka, a w międzyczasie szukajcie czegoś godnego – TAK odziera ludzi z godności.
Apel do ex-pracowników – skontaktujcie się ze mną proszę ????szukajcie a znajdziecie.
MJ