Po raz pierwszy na rozmowie kwalifikacyjnej zaufałem przeczuciu. Jakkolwiek to trywialnie nie brzmi - czytaj dalej. Co do samej firmy - Biuro - ok. Pracownicy, cóż... Czuć było atmosferę napięcia. Ale tak to w agencjach bywa, więc przeszedłem do rozmowy z (usunięte przez administratora). I ta przebiegała... Dziwnie. Tak jakby mój rozmówca strasznie się męczył starając się dla mnie być uprzejmym. W którymś momencie niegrzecznie mi przerwał co odebrałem jako próbę kontrolowania całej rozmowy. Podczas niej miałem ciągle wrażenie, że mogę mówić tyle na ile mój rozmówca mi pozwala. Nie czułem się swobodnie. Dostałem zapowiedź zadania do wykonania, przystałem na nie, jednakże nie miałem zamiaru ubiegać się o zatrudnienie w tej firmie gdy przeczytałem komentarze na goworku o firmie przed zmianą nazwy. I tak - mimo obietnicy kontaktu - nie dostałem żadnego maila. Czyli zostałem zlany ciepłym moczem. W tym przypadku - na szczęście.