Wieczne poganianie i naciskanie aby robić rozładunki wcześniej niż awizacja, jechać szybko szybciej tylko aby spalanie nie było wysokie. Stawanie na płatnych parkingach tylko w ostateczności chyba, że jest późno i nie ma miejsc na darmowych choć i tutaj ma się strach bo to za dużo. Nowe zlecenia wysyłane już na starcie są spóźnione albo (usunięte przez administratora) na godzinach dostaw, mycia czy załadunku. Nie raz stałem i czekałem bo w systemie na inną godzina, a firma miała zdecydowanie inaczej. Jeździ się na tachograf na maksimum albo jakby się dało to i więcej potem szybkie 9h odpoczynku. Jesteś traktowany jak stara ściera do podłogi, niby Cię wysłuchają ale klepią wyuczonymi formułkami gdzie koniec końców zawsze nie masz racji i Twoja wina.To co na rozmowie o przyjęcie mówią jest jednym wielkim kłamstwem. Podmiany gdzie się tylko dało Niemcy, Czechy, Słowacja, Węgry, aby jak najdalej od domu. Po 15h pracy wsiadasz w auto firmowe i gnasz kolejne kilka lub nawet i kilkanaście godzin na bazę. Stawka za kilometry woła albo raczej wrzeszczy o pomstę, pierwsze kilometry robisz za 5 groszy i tak wzrasta o kolejne grosiki. W domu nie siedzisz tydzień tylko już chcą ściągać po 3-4 dniach nawet jak się przedłuży wyjazd. "Szef" traktuje Cię z wyższością, potrafi Cię zwyzywać i traktuje kierowców jak parobki, którzy mają robić i nie nie mówić. Częste tekst wielkiego "szefa" to: jak się nie podoba to się zwolnij, znów masz (usunięte przez administratora)opony do wymiany nie umiecie (usunięte przez administratora) jeździć? zamknij się i do roboty, ślepy(usunięte przez administratora)jesteś? oraz wiele innych rynsztokowych zwrotów. Auta tak serwisowane, że naprawiona usterka dalej występuje, szybko na bazę znów nie zjedziesz tak trasę robią pomimo zgłaszania faktu do "szefa" i spedycji. W spedycji masz cud miód ponieważ tylko oni zarabiają na firmę więc mają nawet drogie służbowe auta po możliwość wychodzenia sobie z biura i załatwiania swoich spraw w godzinach pracy bez żadnych konsekwencji. Urlopy nadaje się do zgłoszenia w odpowiedniej instytucji. 5 dni płatnego urlopu na cały rok pracy, a reszta jest rozpisana w dni gdzie siedzisz na swoim wolnym pod koniec roku podsuwane masz papiery w ilościach hurtowych gdzie zatwierdzasz dni urlopowe, których nie brałeś i na oczy nie widziałeś. Szczerze nie polecam tego bagna chyba, że sam siebie nie szanujesz i lubisz niewolniczą pracę.