Praca na początku wydaje się fajna, jest na produkcji cukierni. Były chwile dobre i złe. Potrafią być ludźmi ale też pokazują drugą twarz. Kiedy im nie pasujesz zrobią tak żebyś sam się zwolnił i na to bądź przygotowany. Praca na niektórych stanowiskach jest ciężka.
Kiedy coś źle robisz nikt Ci nie wytłumaczy że źle robisz tylko jest darcie buzi kierowniczki Ewy czy kierownika Pawła B. bo bez przerwy za wolno i za wolno. Nie wytłumaczą Ci jak masz to robić tylko wywalanie frustracji jak coś robisz nie po ich myśli. Uwaga na frustracje szczególnie kiedy są okresy wzmożonej produkcji gdzie pracujesz po 12 godzin. Bez przerwy coś w pracy nie pasuje, nawet nie wiem jakbyś się starał to wolno i wolno. Pewnie swoje niedoskonałości przerzucają na pracowników bo sami doskonali przecież nie są, no cóż, co można wymagać od kierowniczki jak zaczynała od miotły. Wywołują presję na pracownikach. Paweł B. ma jakieś kompleksy, wiele osób przez niego odeszło, szef tego pewnie nie widzi, to też nerwus, na hali tego nie widać ale za to w biurze pokazuje swoją twarz, jeśli chodzi o Pawła B. to pewnie nikt tego nie zgłasza i pracownicy odchodzą. (usunięte przez administratora)się nad pracownikami, upatrzy sobie tzw. (usunięte przez administratora)i się nad nimi (usunięte przez administratora), pewnie nie pasują do zespołu albo nie lubi mądrzejszych od siebie to trzeba ich dręczyć i usunąć. Całkowicie robi to inteligentnie żeby kierowniczka czy szef nie pomyśleli że (usunięte przez administratora)pracowników. Zrobi idiotę prędzej z pracowników a że jest rotacja to nie widzą powodu czemu tak się dzieje. Poza tym Paweł B. jest pewnie szanowany przez szefa i kierowniczkę, cokolwiek nie powiesz to i tak mu nic nie zrobią bo jest w ich oczach wzorowym kierownikiem, (usunięte przez administratora) głupszego kryje a tego pewnie szef nie chce widzieć. Interes się w końcu kręci, pracownik się nie liczy.