Ten wpis ma na celu być przestrogą dla kogokolwiek, kto ma zamiar pracować w tym miejscu.
Na wstępie zaznaczę, że większość opinii tutaj jest prawdziwa, lecz zaznaczają tylko 2-3 rzeczy, które były nie w porządku w okresie pracowania. Osobiście uważam, że można ich wymienić zdecydowanie więcej.
BEZPIECZEŃSTWO I HIGIENA PRACY
Na ten aspekt zwróciłam uwagę już podczas dnia próbnego. NIKT nie myje rąk, dopóki się czymś widocznie nie ubrudzi. Co więcej, osoby, które mnie szkoliły, nigdy nie wspomniały o tak kluczowej kwestii w pracowaniu w gastronomii jak regularne mycie rąk. Mam wrażenie, że mydło stoi tam dla ozdoby, a płyn antybakteryjny, jednorazowe ręczniki do wytarcia rąk, by nie wycierać ich w mokrą, brudną szmatę czy rękawiczki jednorazowe do pracy to raczej luksus niż priorytet. Druga sprawa, bezpieczeństwo pracy. Apteczka i zestaw do pierwszej pomocy nie istnieje, jeżeli masz skaleczenie/ranę - cóż, musisz poradzić sobie samemu. Osoby z doświadczeniem w gastronomii doskonale wiedzą, że tak być po prostu nie może - prawdopodobieństwo skażenia jedzenia czy napojów w takich warunkach jest ogromna. A to nie wszystko.
FORMALNOŚCI, WYNAGRODZENIA
Jedyna rozmowa, którą można podciągnąć pod "kwalifikacyjną", była telefoniczna, by umówić się od kiedy mogę zacząć pracować i kiedy byłby dzień próbny. Musiałam sama pytać o wszystko, gdzie dokładnie mam pójść, co mam przynieść ze sobą, czy są jakieś wymagania odnośnie stroju do pracy. Nigdy nie spytano mnie o książeczkę sanepidowską ani nie sprawdzono, czy rzeczywiście wcześniej pracowałam w gastronomii. Samego szefa poznałam gdzieś dopiero po dwóch tygodniach pracy. Dopóki sama nie upomniałam się o umowę, myślę, że nigdy bym jej nie dostała. Co więcej, umowy nie sporządził mi szef, a ktoś uprawniony do tego. I tak miałam szczęście, że zapłacili mi za dzień próbny - z innych źródeł wiem, że nie wszyscy dostali za to pieniądze. Co jak co, ale to jest poświęcony czas i prawnie uregulowane jest, że za dzień próbny się płaci. Niestety, nie tutaj. Do wynagrodzeń nie mam zastrzeżeń - czasem zdarzały się opóźnienia, ale da się przeżyć.
WSPÓŁPRACOWNICY, ROTACJA PRACOWNIKÓW
Jeżeli chodzi o współpracowników, można podzielić ich na dwie kategorie: nowi i ci z większym stażem. O nowych nie ma za dużo do powiedzenia, uczą się tak samo jak ty i zazwyczaj są nawet okej. Co do tych z większym stażem, to zmiany z nimi to istne piekło. Drugi dzień w pracy, a tu ktoś już drze się, że coś zrobiłam nie tak albo czegoś nie wiem. Zdarzyła się nawet sytuacja, którą wspominam dosyć niemiło. Osoba, z którą byłam na zmianie notorycznie mnie krytykowała, zostawiała mi do zrobienia wszystkie zamówienia, gdy tylko coś działo się nie po myśli tej osoby, traktowała mnie okropnie, zupełnie nie miała do mnie szacunku. Oskarżała mnie o śmianie się z niej oraz o pomyłkę w zamówieniu, które ta osoba przyjęła i nie wydrukowała tego, co mam przygotować. Atmosfera mobbingu i obmawiania za plecami, nie zliczę ile razy na samą myśl o przyjściu do pracy miałam ochotę się zwolnić. Dziewczyny potrafią wyjść sobie nagle na salę, zostawiając kogoś samego, tylko po to, by poplotkować albo obgadać cię, bo też miałam taką sytuację. Co więcej, przy tobie potrafią obgadywać innych współpracowników, co po prostu świadczy o tym jaki charakter mają. A co do rotacji pracowników - jest przerażająca. Co chwila ktoś odchodzi albo zatrudniana jest nowa osoba. Chociaż "zatrudniana" to za dużo powiedziane... Ale co się dziwić, że ludzie nie chcą pracować, skoro taka atmosfera w pracy i warunki.
TAK ZWANE "PROCEDURY"
Według szefa, wszystkie procesy przygotowania napojów i deserów są według "procedur". Jest to zwykłe kłamstwo. W tym zakładzie pracy nie ma czegoś takiego jak odgórne procedury wykonywania różnych rzeczy, każda osoba powie ci co innego, jak masz coś zrobić, więc wychodzi na to, że i tak musisz sobie radzić samemu. A tutaj dochodzimy do sytuacji z punktu o współpracownikach - jak zrobisz coś nie po myśli koleżanki ze zmiany, to rzuci ci zniecierpliwione spojrzenie i powie, że ona już to zrobi i będzie szybciej. Zamiast odgórnie ustalić, jak się coś robi, każdy ma to zupełnie gdzieś i robi po swojemu, a potem wychodzi, że ty robisz coś źle, bo wersja trzech różnych osób nie jest spójna.
Podsumowując, praca tam jest naprawdę nieznośna. Na pierwszych zmianach co chwila chciało mi się płakać, mimo, że w pracowałam w gastro (fast food) przez półtora roku i ogarniałam ruch 10, 20 razy większy niż w tych kawiarniach, więc można sobie wyobrazić, jak toksyczna jest atmosfera w tej pracy.
Mam nadzieję, że tym wpisem rozwiałam już wszelkie wątpliwości dotyczące pracy tutaj.