Miałam okazję popracować w salonie Sinsay w Zielonej Górze w galerii Focus, co prawda było to już jakiś czas temu. Trzeba pamiętać, że atmosferę w pracy tworzą ludzie, a przede wszystkim kierownictwo. Niestety zarządzający z góry określają niezbyt dużą pulę godzin na cały salon przez co utrudniają zatrudnienia, a jak trzeba to ucinają godziny osobom zatrudnionym na zlecenie. No chyba, że coś się zmieniło. Bardzo dużo pracy, w szczególności przy dostawach, bo dla nikogo się nie liczyło, że nasz magazyn nie był dostosowany do tak dużej ilości towaru, a potem problem, że na magazynie nawet nie da się przejść. Już nie wspomnę o jedzeniu, bo osobnego miejsca socjalnego niestety nie ma. Wynagrodzenie zdecydowanie nieadekwatne do ogromu pracy, którą wykonywał każdy z pracowników. Premia miesięczna śmieszna, także pracownicy nie mają motywacji do pracy. Benefit na święta w postaci bonu na zakupy i małej paczuszki. Kiedy ja pracowałam to ludzie przychodzili i za chwilę odchodzili gdy widzieli ten chaos. Taka jest niestety praca w sieciówkach i podejmując tam zatrudnienie większość osób ma tego świadomość, ale jest to na pewno dobra opcja dla osób studiujących, ponieważ grafik jest na tyle elastyczny, że można dopasować go pod plan zajęć. W momencie wprowadzania SALE trzeba się liczyć z nockami na których przecenia się cały asortyment. Praca dla ludzi raczej o mocnych nerwach, ponieważ wiąże się z dużym stresem. Klienci też bywają różni ,jak z resztą w każdym sklepie.