Z racji, że w opcji rozmowy kwalifikacyjne nie mogłam wpisać jak przebiegła moja rozmowa, postanowiłam podzielić się nią tutaj. Rok lub dwa lata temu wysłałam swoją aplikację do firmy Kik na sprzedawcę i czekałam na jakąś odpowiedź, ale wiadomo nie zawsze jest tak, że firma się do nas odezwie lub wyśle na maila informację o nie zatrudnieniu nas na dane stanowisko. Osoba która zajmowała się dzwonieniem do kandydatów zaliczyła wtopę, bo prawdopodobnie moja aplikacja była gdzieś blisko osoby przyjmującej lub numer telefonu był podobny, bo kobieta która do mnie zadzwoniła myślała, że zadzwoniła do konkretnej osoby której chciała zadzwonić. Po wyjaśnieniu popełnionej wtopy kobieta wytłumaczyła, że poinformuje kierownika, a ten skontaktuje się ze mną, skoro jestem również zainteresowana. Nie liczyłam na jakiegoś farta po prostu po takiej wtopie myślałam, że firma profesjonalnie podejdzie do zainteresowanej praca kandydata i ewentualnie jeśli w dalszym ciągu nie są mną zainteresowani dadzą znać. W Polsce są dziwne zwyczaje nie informowania ludzi… są firmy które wysyłają maile z automatu, a człowiek dzięki temu nie czeka bezczynnie.