Niestety, moje doświadczenie z procesem rekrutacyjnym w sklepie Lidl było zdecydowanie negatywne.
Na rozmowę rekrutacyjną zostałem zaproszony na konkretną godzinę, jednak na miejscu okazało się, że w tym samym czasie zaproszono również drugiego kandydata. W efekcie musiałem spędzić około 20 minut w poczekalni (pomieszczeniu socjalnym), czekając bez żadnych informacji, aż kierowniczki zakończą rozmowę z inną osobą.
Sama rozmowa również pozostawiła wiele do życzenia. Ku mojemu zaskoczeniu, osoby prowadzące spotkanie nie były zapoznane z moim CV, mimo że to na jego podstawie zostałem zaproszony. Moje czteroletnie doświadczenie w sprzedaży i obsłudze klienta zostało całkowicie zignorowane i określone jako „brak doświadczenia”, mimo że próbowałem wyjaśnić, że choć pracowałem w branży odzieżowej, wiele obowiązków (takich jak praca zmianowa, duży ruch klientów, przyjmowanie i rozpakowywanie dostaw, praca fizyczna) jest zbieżnych z tymi w handlu spożywczym.
Zaskoczyła mnie również forma wypowiedzi kierowniczki, która bez dalszej rozmowy skwitowała moje uwagi słowami: „Nie no, to nie jest to samo, koniec”. Dodatkowo uznała, że moje ręce „nie wyglądają na spracowane”, co uznałem za wyjątkowo niestosowne. Przez lata pracowałem fizycznie – m.in. w gastronomii, jako osoba sprzątająca siłownie oraz jako sprzedawca – więc tego typu komentarze były dla mnie nie tylko krzywdzące, ale i nieprofesjonalne.
Rozumiem, że nie każdy kandydat spełnia oczekiwania na dane stanowisko, jednak jeśli CV nie odpowiada wymaganiom, warto to zweryfikować przed zaproszeniem na rozmowę – szczególnie jeśli odbywa się ona wcześnie rano i wiąże się z koniecznością dostosowania planu dnia.
Z przykrością stwierdzam, że nie mogę polecić tego procesu rekrutacyjnego innym kandydatom.