Zdegustowana23.02.2025 12:13
Inne
Dnia 22.02 byłam świadkiem sytuacji o 08:15 w której pracownica sklepu chcąca przejechać wózkiem widłowym między alejkami rozdarła twarz na klientów żeby ją przepuścili, po czym staranowała wózek jednej z klientek. Biedna właścicielka wózka była w szoku. Incydent został zgłoszony na infolinię - i to jest tylko jeden z wielu przykładów, bowiem byliśmy świadkami wiele razy jak pan w okularach na kasach samoobsługowych 'szkoli' ludzi (zamiast pomagać) jak mają obsługiwać kasy używając bezokoliczników, mówiąc do nich za przeproszeniem jak do zwierząt - "postawić!", "niech tutaj podsunie pod skaner!". Ludzie, ktoś taki nie powinien mieć kontaktu z klientem.
Dochodzą do tego sytuacje pracownicy dosłownie rzucają towarem na półki - jajka nierzadko są połamane w łubiankach, opakowania popękane.
Rozumiemy że jest pracownikom ciężko, często muszą wstać o 6 czy 4 rano do pracy (koleżanka pracowała w Lidlu), trzeba sklep zatowarować, ale to nie jest wytłumaczenie na traktowanie klientów jak wrogów, zwłaszcza, że Lidl na 1905 roku ma bardzo miłą i pomocną obsługę a na Struga to szkoda gadać!
Nie jest łatwo o pracowników w dzisiejszych czasach, zwłaszcza do sklepu jak Lidl czy Biedronka, ale wyrażam nadzieję, że obsługa zastanowi się nad swoim podejściem, bo zwyczajnie sabotują firmę dla której pracują, tracąc klientów! My zawsze jeździmy do Lidla na 1905 roku kiedy możemy, akurat teraz byliśmy przejazdem przy Struga.