Szukając pracy trafiłam w internecie na ogłoszenie o pracę w tej firmie w Czersku. Poszło dosyć szybko bo w środę wystawiono ogłoszenie, w czwartek zaniosłam CV, a w piątek miałam rozmowę, która przebiegła pozytywnie i w poniedziałek jechałam zrobić potrzebne badania do Chojnic bo na gwałt potrzebny był im pracownik (zapłaciłam za nie mimo że miała to zrobić firma!! do dziś nie otrzymałam zwrotu tych pieniędzy). Od tego czasu czekałam za telefonem kiedy mogę zacząć pracę (wstępnie miała to być środa). Właśnie w tą środę zadzwoniono do mnie, że jednak tej pracy w Czersku nie dostanę (bo niby przyszedł pracownik ze Śliwic, który już pracował w tej firmie i to on ma pierwszeństwo). Zaproponowano mi natomiast "(usunięte przez administratora)" (pożal się boże) ofertę pracy w Starogardzie, gdzie kompletnie mi się to nie opłacało bo musiałabym wstawać po 3:00 i dojeżdżać prawie 50 km do pracy (nie mieszkam w Czersku tylko w okolicach). Podziękowałam za coś takiego. Od początku miałam złe przeczucia co do pewnych pracowników tego miejsca (głównie do pani kierownik M. - od początku mało sympatyczna, starała się mnie bardziej zniechęcić do tej pracy niż zachęcić), ale potrzebowałam pracy, więc stwierdziłam, że zacisnę zęby i dam radę, nawet jeśli atmosfera będzie zła. Wniosek dla osób, które w przyszłości będą starały się o pracę w tym miejscu - nie dajcie się zrobić w balona tak jak ja. Wiadomość dla kierownictwa, jeśli będzie to czytało - jeśli komuś mówicie, że dacie mu tą pracę to mu ją dajcie! I nie proponujcie na przyszłość takich super ofert jak mi - każdy, któremu opowiadałam o tej sytuacji wyśmiał was. Co innego dojeżdżać tak przez miesiąc by pomóc sklepowi, który ma chwilowy brak kadry, a co innego pracować tak na stałe.