Ostrzeżenie dla poszukujących pracy: Omijajcie Intermarché w Jeleniej Górze szerokim łukiem! Rozliczenie z toksycznym miejscem pracy.
Jeśli przeglądasz ogłoszenia o pracę w Jeleniej Górze, masz na utrzymaniu rodzinę, rachunki do opłacenia i zastanawiasz się nad aplikowaniem do sklepu Intermarché – zatrzymaj się na chwilę i przeczytaj tę opinię. Powstaje ona z myślą o ludziach uczciwych i ciężko pracujących, którzy szukają zarobku, a mogą trafić w miejsce, które w parę tygodni zniszczy ich zdrowie psychiczne, kręgosłup i poczucie własnej wartości. Praca w tym markecie pod zarządzaniem obecnego (usunięte przez administratora) to nie jest zwykła, ciężka praca w handlu. (usunięte przez administratora)
1. Inwigilacja z gabinetu – (usunięte przez administratora) grający w „Wielkiego Brata”
Najbardziej porażającym elementem codzienności w tym sklepie jest system kontroli. (usunięte przez administratora) nie zajmuje się realnym zarządzaniem, organizacją dostaw czy wspieraniem załogi w trudnych momentach. Jego głównym zajęciem jest przesiadywanie w biurze przed wielkim monitorem z podglądem z kamer. Przez całe 8 godzin zmiany pracownik ma pełną świadomość, że każdy jego krok, podniesienie zgrzewki wody, chwila na złapanie tchu czy poprawienie etykiety na półce są skrupulatnie obserwowane. (usunięte przez administratora) schodzi z biura na salę sprzedaży niemal wyłącznie w jednym celu: by wyładować frustrację, wytykać palcem uchybienia i pokazywać swoją władzę. Staje naprzeciwko pracownika, patrzy z góry i oczekuje bezwzględnego posłuszeństwa, sprawiając, że człowiek czuje się stale obserwowany i zastraszony.
2. Eksploatacja fizyczna: Napoje i Warzywniak obsadzane w pojedynkę
Sytuacja na ciężkich działach fizycznych urąga jakimkolwiek standardom. Dział napojów – tysiące litrów płynów, ciężkie zgrzewki wód, palety soków, dziesiątki skrzynek z piwem i napoje gazowane – dostaje do obsłużenia JEDNA OSOBA na zmianie. Wyładowanie pełnych palet, pilnowanie dat ważności, rotacja towaru, utrzymanie czystości i dbanie o to, by półki wyglądały idealnie pod obiektyw kamery, to fizyczna praca dla co najmniej dwóch lub trzech osób. Podobnie wygląda sytuacja na warzywniaku, gdzie jedna osoba musi ciągle przerzucać dziesiątki ciężkich skrzynek z ziemniakami, owocami i warzywami, sprzątać, przebierać towar i jednocześnie reagować na prośby klientów. Wymagania (usunięte przez administratora) są całkowicie odklejone od praw fizyki i możliwości ludzkiego organizmu.
3. Płacz w szatni, paraliż na kasach (usunięte przez administratora)
W konsekwencji takiego traktowania atmosfera wśród załogi jest tragiczna. Widok pracowników płaczących na zapleczu, w szatni czy po kątach magazynu to na tym sklepie smutna codzienność. Ludzie przychodzą do pracy z żołądkiem skręconym ze stresu, panicznie bojąc się kolejnego wejścia (usunięte przez administratora) na sklep. Na kasach panuje nieustanny chaos i presja. Kasjerzy są przeciążeni pracą, zmuszani do ciągłego przeskakiwania między obsługą klientów a wykładaniem towaru, co wywołuje gigantyczny stres. Klient widzi denerwującą się kasjerkę, ale nie widzi, że za tą taśmą stoi człowiek wykończony fizycznie i psychicznie. Zamiast zatrudnić dodatkową pomoc na kasy czy na dział, wolno dokręcać śrubę tym, którzy jeszcze nie zdążyli złożyć wypowiedzenia.
4. Totalna pogarda i kultura „Koniec dyskusji!”
Najgorszy w tym wszystkim jest kompletny brak empatii i jakiegokolwiek szacunku do drugiego człowieka. Kiedy zmęczony pracownik próbuje rzeczowo przedstawić problem – że jest sam na dziale, że fizycznie nie da się w jedną osobę ogarnąć całej sekcji napojów czy warzyw, że brakuje rąk do pracy – spotyka się z chamską ścianą. (usunięte przez administratora) uderza w ton wyższości, a jakąkolwiek próbę merytorycznej rozmowy ucina bezczelnym tekstem: „Koniec dyskusji!”. Nie ma żadnego pola do dialogu. Masz milczeć, spuścić wzrok, brać winę na siebie i robić ponad siły. Pracownik nie jest tam traktowany jak człowiek, ale jak tani, wymienny element maszyny, z którego należy wycisnąć ile się da, a potem zastąpić nowym.
5. Gigantyczna rotacja kadrowa i apologia ucieczki
Jeśli widzicie, że ten sklep w Jeleniej Górze bez przerwy publikuje ogłoszenia o pracę i ciągle szuka nowych osób – nie łudźcie się, że to wynik rozwoju firmy. To efekt masowej ucieczki pracowników. Ludzie zwalniają się stamtąd ciągle, po kilku tygodniach, a nawet dniach, bo nikt o zdrowych zmysłach nie wytrzyma długo w warunkach ciągłego zastraszania, inwigilacji z kamer i pracy za dwóch.
Podsumowanie i przestroga
Apeluję do wszystkich poszukujących pracy: szanujcie swoje zdrowie, kręgosłupy i psychikę. Żadne pieniądze i żaden etat nie są warte tego, aby codziennie bać się (usunięte przez administratora) płakać po kątach z bezsilności i dawać sobą pomiatać. Jeśli zależy Wam na jakiejkolwiek godności i spokoju ducha, omijajcie Intermarché w Jeleniej Górze szerokim łukiem. Szukajcie miejsc, gdzie praca jest traktowana z szacunkiem, a pracodawca widzi w Was człowieka, a nie tylko obiekt na ekranie monitora. Omijajcie z daleka!