Sam w sobie Grycan nie jest zły, mają spoko pakiet premii i da się doprosić o szkolenia (a czasem nawet o umowę o pracę), można też pracować na innych punktach, jeśli na własnym nie ma dość zmian.
Problem jest z korporacyjnym zarządzaniem -- nie wolno w trakcie zmiany usiąść ani nawet się oprzeć, nawet jak nie ma nic do roboty, to wycieracie te nieistniejące pyłki, gałki lodów mają gramaturę, której nie wolno przekroczyć (dlatego są takie tycie xD) a kierownictwo czasem jest strasznie roszczeniowe. Jest tragedia z odpowiedzialnością finansową, którą podobno ponosimy (w sumie nie wiadomo, czy tak można, ale zdarzało mi się, że musiałam zapłacić za transakcję, która jakimś cudem nie przeszła, co się okazywało dopiero przy wieczornym podsumowaniu). Często też słyszałam, że jeśli np. nie domknie się zamrażalka (zdarza się wcale nie tak rzadko) i lody przez noc spłyną, to pracownik ma te 2 tysiaki za nie oddać. Także wszystkie sytuacje, kiedy się popełni jakiś błąd były mega stresowe.
Ale co do samej pracy to baaaardzo dużo zależy od kierownika zmiany. Pracowałam w zeszłym roku na Teatralnym i jedyne, co mi po tym zostało to leki i lekki wzdryg, gdy mijam markę w galerii. Z niektórymi ludźmi po prostu nie da się pracować :( Ale miałam też zmiany na innych punktach (np. na Bielanach) i nagle wszystko się dało na spokojnie i racjonalnie zorganizować.