Bardzo zły stan kwiatów i brak zainteresowania ze strony obsługi – Biedronka w Zielonej Górze przy dworcu PKS
Dzisiejsza wizyta w tej Biedronce była bardzo rozczarowująca. Szczególnie zwraca uwagę stan kwiatów doniczkowych, które wyglądają na całkowicie zaniedbane. Dotyczy to zarówno mniejszych roślin, jak i większych okazów. Liście są połamane, popękane, porozrywane, uschnięte, a niektóre wręcz odpadają od roślin. Trudno znaleźć kwiaty, które rzeczywiście wyglądałyby na zadbane i warte swojej ceny.
Najbardziej bulwersujący przykład to alokazja o wysokości około 15–20 cm, za którą trzeba zapłacić 39,99 zł. Roślina była w fatalnym stanie: część liści już uschła i odpadła, a podłoże było tak suche, że po sprawdzeniu palcem można było stwierdzić, że ziemia jest dosłownie wysuszona na wiór. Trudno się dziwić, że roślina marnieje, skoro nie widać, by ktoś odpowiednio o nią dbał. Co więcej, przy kwiatku znajdowała się już pomarańczowa etykieta z informacją o przecenie, a mimo to cena nadal wynosiła 39,99 zł. Oczekiwanie takiej kwoty za roślinę w tak opłakanym stanie jest po prostu niepoważne.
Jeszcze bardziej rozczarowujące było podejście obsługi. Zapytaliśmy trzech pracowników o stan kwiatów i za każdym razem słyszeliśmy, że dbanie o nie nie należy do ich obowiązków. Czyli klient widzi zniszczony towar, próbuje zwrócić na to uwagę, a pracownicy nie wykazują żadnego zainteresowania problemem. Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, nikt nie próbuje pomóc ani wyjaśnić sytuacji.
Kwiaty to również towar, za który klienci płacą własnymi pieniędzmi. Kupując roślinę, człowiek chce zabrać do domu coś zdrowego, ładnego i zadbanego, a nie egzemplarz, który już w sklepie jest na skraju obumarcia. W obecnym stanie wiele z tych roślin nie jest warte nawet uwagi, a co dopiero cen, których się za nie oczekuje.
Apeluję do kierownictwa sklepu o zainteresowanie się tym problemem. Kwiaty powinny być regularnie podlewane, kontrolowane i odpowiednio pielęgnowane, a uszkodzone egzemplarze powinny być rzetelnie oceniane i wyceniane. Obecna sytuacja sprawia wrażenie całkowitego braku kontroli nad działem roślin oraz lekceważenia klientów.
Nie chodzi o pojedynczego, lekko uszkodzonego kwiatka, ale o ogólny stan roślin dostępnych w sklepie. Szkoda zarówno pieniędzy klientów, jak i samych roślin. Mam nadzieję, że kierownictwo w końcu zainteresuje się tym, jak wygląda dział kwiatów w tej Biedronce i jak traktowane są zgłoszenia klientów.