Ten sklep mógłby naprawdę działać dobrze – asortyment jest okej, większość pracowników stara się jak może, ale atmosfera, jaką wprowadza jeden z zastępców kierownika ( mowa tu o Pani Mirosławie) jest absolutnie nie do przyjęcia. Byłam świadkiem sytuacji, w której ta pani podnosiła głos na klientów, a do jednego z pracowników zwracała się w sposób skrajnie poniżający i agresywny.
Efekt? Pracownik,stał zapłakany przy kasie, nie mogąc opanować emocji – wszystko przez jej zachowanie. To jest chore. W XXI wieku, w miejscu publicznym, ktoś pełniący funkcję kierowniczą pozwala sobie na takie traktowanie ludzi?
Nie po to przychodzi się na zakupy, żeby być świadkiem psychicznego znęcania się nad pracownikami. A już na pewno nie po to, by słuchać krzyków w kolejce.
Proszę kierownictwo Biedronki zróbcie z tym coś. Tacy ludzie nie powinni mieć władzy nad zespołem. To nie jest jednorazowa sytuacja z tą oto osobą czasami jako klient sama się boje cokolwiek źle zrobić, przejść czy się spojrzeć w jej kierunku. Osobiście wolę jeździć do innego sklepu i to samo będę polecać innym.Czekam na reakcję i poważne potraktowanie tej sytuacji.